Cztery dni wcześniej Kalla zdecydowanie zwyciężyła na 10 kilometrów techniką klasyczną. Są to jej 23. 24. indywidualne złote medale mistrzostw Szwecji.

 

Biegaczka, u której w grudniu wykryto nieprawidłowości w pracy serca stwierdziła, że po dolegliwościach nie ma już śladu, a słabsze wyniki w zawodach Pucharu Świata w ostatnich tygodniach były wynikiem ostrożności, częstych badań i "dmuchania na zimne".

 

Teraz, jak podkreśliła, jest już gotowa do walki o medale mistrzostw świata w Lahti (22 lutego - 5 marca) i jest "lepiej niż dobrze przygotowana".

 

Niedzielny bieg łączony, zdaniem szwedzkich mediów, był "wielkim powrotem i pokazem siły" biegaczki.

 

Kanał szwedzkiej telewizji SVT przypomniał, że dzień wcześniej podczas mistrzostw Norwegii Marit Bjoergen "też zdeklasowała" rywalki na tym samym dystansie, lecz z przewagą "tylko" 1.22 minuty nad drugą Maiken Caspersen Fallą w "znacznie mniej przekonującym stylu".

 

"Zwycięstwo Kalli było zdecydowanie bardziej efektowne i nie ma wątpliwości, że te dwie biegaczki będą rozgrywać pojedynki podczas MŚ na tych dystansach, na których będą startować" - skomentowali dziennikarze SVT.

 

Bjoergen zapowiedziała start w pięciu konkurencjach, natomiast Kalla na razie w czterech.

 

W środę Szwedka wygrała z ponadminutową przewagą nad Idą Ingemarsdottir bieg na 10 kilometrów techniką klasyczną, dystansie, który będzie rozgrywany w Lahti i jest priorytetem dla Bjoergen i Justyny Kowalczyk.

 

Polka zdobyła w tej konkurencji złoty medal olimpijski w Soczi w 2014 roku, a Szwedka była druga. Rok później Kalla podczas MŚ w Falun zdobyła złoty medal techniką dowolną, w której jest mistrzynią olimpijską z Vancouver (2010).