Rywalizacja w sprincie jest o tyle ważna, że strata poniesiona w tych zawodach jest zachowana na starcie biegu na dochodzenie na 10 km, który odbędzie się w niedzielę. Bardzo nieudany występ oznaczałby od razu utratę dwóch szans medalowych. A możliwe, że nawet trzech, ponieważ do ostatniej konkurencji mistrzostw (biegu ze startu wspólnego) kwalifikuje się tylko 30 zawodniczek.

 

Polki są jednak bardziej wypoczęte od konkurentek. Światowa czołówka wystartowała w czwartkowej sztafecie mieszanej, natomiast w składzie biało-czerwonych pobiegły Anna Mąka i Kinga Mitoraj. Jednak trudno zaliczyć podopieczne Adama Kołodziejczyka i Tomasza Sikory do grona faworytek. W tym sezonie udało im się zająć miejsce w pierwszej dziesiątce zawodów Pucharu Świata łącznie tylko trzy razy.

 

Tytułu bronić będzie Norweżka Tiril Eckhoff, która jednak nie zachwyca formą w ostatnich miesiącach. Większa szanse zwycięstwa mają zawodniczki, które w ubiegłym roku zajęły kolejne lokaty - Francuzka Marie Dorin Habert, Niemka Laura Dahlmeier, Czeszka Gabriela Koukalova czy Włoszka Dorothea Wierer. Dziewiąta w Oslo-Holmenkollen Finka Kaisa Makarainen również może powalczyć o złoto.

 

Transmisja spintu kobiet w Polsacie Sport. Początek o godzinie 14:35. Komentują Marcin Muras i Magdalena Grzywa.