Negocjacje między chorwackim napastnikiem a Tianjin Quanjian trwały jakiś czas i wydawało się, że zmierzają ku końcowi. Chiński klub wyłożył na stół 50 milionów euro, czyli tyle, ile wynosi klauzula odejścia Kalinica. Sam piłkarz miałby zarabiać około 15 milionów euro i z pewnością wielu na jego miejscu od razu przyjęłoby tak lukratywną ofertę.

Pieniądze nie skusiły jednak Chorwata, który rozmawiał już nawet z trenerem Tianjin - Fabio Cannavaro. Kalinic przyznał, że ma jeszcze sporo do udowodnienia w europejskim futbolu i nie chodzi mu tylko o zarabianie pieniędzy.

- Nie jestem warty 50 milionów euro. Wątpię, by ktokolwiek wydał na mnie tyle pieniędzy. Nawet nie wiem, jaka była dokładnia oferta dla mnie, lecz pieniądze nie są wszystkim. Prezes ucieszył się z mojej decyzji - przyznał.

Kalinic przyznał też, że nie zależało mu na tym, by klauzula odejścia pojawiła się w jego umowie. Decyzja o jej umieszczeniu zapadła po rozmowie klubu z jego agentem.

Chorwat rozegrał w tym sezonie 28 meczów i strzelił 14 goli.