W pierwszym pojedynku grupowym „Orzełki” okazały się lepsze od Turków występujących pod szyldem ex-DarkPassage. Już tamta potyczka – wyniki na trzech mapach kolejno: 13:16, 19:15, 16:14 – udowodniła, że nowa ekipa Jacka ‘minise’ Jeziaka stworzona jest do emocjonujących maratonów. Konfrontacja z duńskim Tricked eSports tylko to potwierdziła. Bo mimo nadzwyczaj jednostronnego de_inferno (16:1), które zakończyło się po myśli zawodników znad Wisły, Skandynawowie szybko, choć nie tak widowiskowo, zrewanżowali się na de_train (9:16). O finalnym rezultacie zadecydować miało de_nuke. Trzecia mapa od samego początku układała się zgodnie z oczekiwaniami Asgera ‘AcilioNa’ Larsena i spółki. W pierwszej połówce – po stronie terrorystów – Sferis PRIDE zdołało odebrać oponentom zaledwie trzy punkty. O bezradności Polaków najlepiej świadczyły statystyki Macieja ‘Luza’ Bugaja, który przez 15 rund pokonał wyłącznie trzech wrogów. To jednak ten sam Luz w drugiej pistoletówce – wykluczając w pięknym stylu czterech terrorystów – rozpoczął, jak się później okazało, powrót „Orzełków” do zwycięstwa. Naznaczony wieloma imponującymi akcjami bieg po remis, a następnie walka łeb w łeb w aż trzech dogrywkach udowodniła, że biało-czerwonym niestraszna jest praca pod presją.

 


Tricked eSport 1:2 Sferis PRIDE
de_inferno 1:16
de_train 16:9
de_nuke 22:25

 


Podopiecznym Bartosza ‘HypeRa’ Wolnego w ramach kwalifikacji pozostał do rozegrania jeszcze jeden mecz grupowy. Już 21 lutego Polacy staną naprzeciw Szwedom z EPSILON ESPORTS. Z sześcioma punktami na koncie awans do fazy pucharowej „Orzełki” mają jednak właściwie już w kieszeni. A w kolejnym etapie czeka na nich inna biało-czerwona ekipa: Team Kinguin. Dodatkowo bezpośrednie zaproszenie na finały trzeciego sezonu organizatorzy wręczyli strzelcom z Virtus.pro. Jeśli wszystko rozegrane zostałoby zgodnie z polskim planem, w Kijowie zobaczylibyśmy więc aż trzy rodzime zespoły.