Pierwszy w tym roku mecz Ligi Europejskiej odbył się w Krasnodarze. Viktor Claesson gola zdobył już w czwartej minucie i to usatysfakcjonowało gospodarzy. Z kolei zawodnikom Fenerbahce nie udało się zakończyć żadnej z wyprowadzanych akcji, straty więc będą próbowali odrobić w rewanżu na własnym stadionie.

Choć mecze rozgrywane od godziny 19.00 udowodniły, że własne boisko nie musi być żadnym atutem. Najdotkliwiej przekonali się o tym zawodnicy AZ Alkmaar. Holendrzy już po pierwszej połowie przegrywali 0:2, a kiedy po przerwie swojego drugiego gola dołożył Lacazette można było mówić o rozstrzygnięciu nie tylko pierwszego meczu, ale i całej rywalizacji. Minimalnie sytuację AZ poprawił Jahanbakhsh skutecznie wykorzystując rzut karny, jednak tuż przed końcowym gwizdkiem Ferri odzyskał dla Lyonu trzybramkowe prowadzenie. Cały mecz w barwach francuskiej drużyny rozegrał Maciej Rybus.

Możliwość gry przed własnymi kibicami w niczym nie pomogła również piłkarzom Łudogorca Razgrad. Już w drugiej minucie samobójcze trafienie zaliczył człowiek o niewymawialnym nazwisku Anicet Abel Andrianantenaina, a prowadzenie gości podwyższył po przerwie Toutouh. Ekipę z Bułgarii stać było jedynie na gola rezerwowego Claudiu Keseru.

Z roli gospodarzy nie najlepiej wywiązały się również drużyny z najlepszych europejskich lig. Celta Vigo przegrała z Szachtarem Donieck, a Borussia Moenchengladbach uległa Fiorentinie. Ozdobą tego drugiego meczu - jak i całego wieczoru z Ligą Europejską - było zjawiskowej urody trafienie Federico Bernardeschiego z rzutu wolnego.

Najmniejszej choćby zaliczki przed wyjazdowymi rewanżami nie udało się również wypracować piłkarzom Astry Ploesti oraz Olympiacosu Pireus. Rumuni zremisowali u siebie z Genk, a Grecy z Osmanlisporem. Mecz w Pireusie, choć bardzo ciekawy i toczony w znakomitym tempie, paradoksalnie okazał się jedynym, w którym nie padła żadna bramka.

Wśród spotkań 1/16 finału rozgrywanych o godzinie 19.00 znalazły się raptem dwa, które kibicom zgromadzonym na trybunach dały radość. Za to ile radości!

W Rostowie nad Donem gospodarze rozbili Spartę Praga aż 4:0, w czym pomógł im fakt, że już od 32. minuty grali w przewadze po czerwonej kartce dla Tiemoko Konate.

Zwycięstwo skromniejszych rozmiarów, ale chyba jeszcze lepiej smakujące fanom odnieśli zawodnicy KAA Gent. Na murawie stadionu w Gandawie raz jeszcze okazało się, że magia Premier League po drugiej stronie kanału La Manche zwyczajnie nie działa. Tottenham mimo starań i autentycznie ambitnej postawy przegrał 0:1.

Liga Europejska, 1/16 finału
pierwsze mecze (rewanże za tydzień)

Krasnodar - Fenerbahce 1:0 (1:0)
Claesson 4'  

Łudogorec - FC Kopenhaga 1:2 (0:1)
Keseru 81' - Andrianantenaina 2' (sam.), Toutouh 53'

Celta Vigo - Szachtar Donieck 0:1 (0:1)
Blanco 26'

Borussia M'gladbach - Fiorentina 0:1 (0:1)     
Bernardeschi 44'

AZ Alkmaar - Olympique Lyon 1:4 (0:2)
Jahanbakhsh 68' (karny) - Tousart 26', Lacazette 45', 57', Ferri 90'
    
Astra Ploiesti - KRC Genk  2:2 (1:1)
Budescu 43' - Castagne 25', Trossard 83'

Olympiakos Pireus - Osmanlispor 0:0        

KAA Gent - Tottenham Hotspur  1:0 (0:0)
Perbet 59'         

Rostov - Sparta Praga 4:0  (3:0)
Mevlja 15', Poloz 37', Noboa 40', Azmoun 68'