Arsene Wenger nie zaliczy tego tygodnia do najlepszych w swoim życiu. Arsenal wysoko przegrał z Bayernem w Lidze Mistrzów i praktycznie stracił szansę na awans do ćwierćfinału. Francuz, który jest w klubie od 1996 roku, często bywał krytykowany i namawiana do ustąpienia ze stanowiska, jednak już dawno nie przyjął tak wielu ostrych słów. Nic dziwnego, że piątkowa konferencja prasowa z jego udziałem zapowiadała się ciekawie.

- Tutaj czy w innym klubie? Nieważne, co się stanie, będę trenerem w przyszłym sezonie. Nienawidzę porażek, nienawidzę przegrywać. Chcę dobra dla tego klubu - powiedział.

Wenger dodał również, że na razie nie myśli o opuszczeniu Arsenalu. O takiej decyzji będzie myślał w marcu lub kwietniu, zaznaczając, że najważniejsze będzie dla niego - jak wcześniej wspomniał - dobro "Kanonierów".

- Nawet jeśli odejdę, to i tak nie będziecie wygrywać każdego meczu - zaapelował do Arsenalu.

Arsenal po porażce z Bayernem 1:5 i minimalnej szansy na awans do kolejnej fazy Ligi Mistrzów może skupić się na lidze i Pucharze Anglii. Już w najbliższy poniedziałek "Kanonierzy" zagrają na wyjeździe z piątoligowym Sutton United. Ewentualna porażka może być klasycznym gwoździem do trumny...