Faworyci nie dają szans przeciwnikom - EU LCS tydzień 5, dzień 2

Inne
Faworyci nie dają szans przeciwnikom - EU LCS tydzień 5, dzień 2
fot. Riot Games

Kolejny dzień europejskich zmagań najwyższego szczebla już za nami. Tym razem zespoły z drugich miejsc w swoich grupach, czyli Misfits i H2K Gaming stanęły naprzeciw przedostatnim w tabeli odpowiednio Team Vitality i Giants Gaming, z których każde z nich póki co ma na swoim koncie zaledwie jedną wygraną, więc muszą one mocno uważać na utrzymanie swej bezpiecznej lokaty.

Pierwsza potyczka była niezwykle niecodzienna, ponieważ mimo tego, że Misfits nakładało na rywali ciągłą presję i zdobywało coraz to więcej obiektów na mapie, pierwszą krew przelali dopiero po prawie trzydziestu minutach gry. Od tego momentu pacyfistyczne podejście zawodników się zmieniło, lecz wciąż pozostali oni przy metodycznym i niezwykle powolnym stylu gry, który ostatecznie po ponad czterdziestu minutach zapewnił im tryumf. Podczas następnej batalii Vitality straciło cierpliwość i postanowiło zmusić MSF do szybszego działania. Swój cel co prawda osiągnęło, lecz pojedynek wyglądał prawie tak samo jak poprzedni - dzięki wysokiej kontroli mapy i świetnie dobranej kompozycji, nexus po raz kolejny wybuchł w twarz graczom VIT.

 

Mecz Giants Gaming z początku układał się dla nich wręcz wyśmienicie, głównie za sprawą Gravesa Memento, który zawsze przychodził sojusznikom na ratunek, kiedy go potrzebowali. Z czasem jednak pojawił się po ich stronie problem typowy dla mniej doświadczonych zespołów - nie do końca wiedzieli jak spożytkować swoje prowadzenie, więc z czasem H2K zaczęło ich doganiać. Z każdą walką drużynową przewaga "Gigantów" coraz bardziej malała aż w końcu pałeczkę przejęli rywale, którzy bez skrupułów pokazali, jak powinno się kończyć spotkanie.

 

Rywalizujące ze sobą zespoły zapewniły widowni wartką akcję już od pierwszych minut zmagań, idąc łeb w łeb i wyłapując wrogów przy każdej możliwej okazji. Z czasem jednak, mimo ciągłego wyrównania, prym ponownie wiedli Jankos i spółka, którzy nieprzerwanie utrzymywali niewielką przewagę nad adwersarzem. Im dłużej trwała potyczka, tym coraz bardziej rosła wspomniana różnica, a gdy do tego doszły dużo lepsze rotacje i decyzje, mapa dla H2K była praktycznie otwarta. Dzięki temu mogli oni po raz kolejny sięgnąć po zwycięstwo.

Kamil Adamczyk

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze