- Przez cały mecz byłem obiektem rasistowskich ataków ze strony kibiców Radu, wspierali ich w tym także piłkarze gospodarzy - opowiadał po meczu Everton Luiz. - Wszyscy mnie atakowali, chcę o tym jak najszybciej zapomnieć.

Na trybunach, na płotach których wisiały napisy o rasistowskiej wymowie, kibice ćwiczyli się w imitowaniu dzwięków wydawanych przez małpy. W końcu mecz został przerwany przez arbitra, który zażądał usunięcia obraźliwych transparentów.

To jednak nie był koniec pożałowania godnych zajść. Zdruzgotany Brazylijczyk w pewnym momencie pokazał kibicom Radu środkowy palec. To dodatkowo rozjuszyło ludzi na trybunach, agresywnie zareagowali również piłkarze gospodarzy. Na boisku i wokół niego zrobiło się naprawdę groźnie, interweniować musiała policja.

- Ja pokochałem już Serbię i ludzi, których tutaj spotkałem. To dlatego tak płakałem po tym, co mnie spotkało - tłumaczył Everton Luiz.

 


Drobnym pocieszeniem dla Brazylijczyka może być wynik niedzielnych derbów. Partizan wygrał 1:0 i umocnił się na drugim miejscu w tabeli.