Asseco Resovia gra w tym sezonie w kratkę, lecz i tak było faworytem starcia z GKS-em Katowice. Należało jednak pamiętać o pierwszym meczu obu zespołów, które odbyło się w listopadzie zeszłego roku na Podpromiu. Podopieczni Piotra Gruszka sensacyjnie wygrali wtedy po tie-breaku. Rzeszowianie nie chcieli więc dopuścić do powtórki z rozrywki.


Pierwszy set był bardzo wyrównany, lecz w najważniejszych momentach więcej zimnej krwi zachowali przyjezdni, wygrywając na przewagi. Później do głosu doszli gospodarze, którzy wygrali dwie kolejne partie. Koszmary rzeszowian powróciły, lecz na swoje szczęście mieli w składzie kogoś takiego jak Jochen Schoeps.

 

Niemiec był w znakomitej dyspozycji i to głównie dzięki jego dyspozycji Resovia osiągnęła przewagę w czwartej partii. Katowiczanie dzielnie walczyli, w końcówce zdołali nawet wyrównać, lecz przy stanie 22:23 to przyjezdni wygrali niesamowicie długą i morderczą wymianę. A po chwili całego seta.

 

Tie-break zapowiadał się na popis Resovii, która po zmianie stron prowadziła już pięcioma punktami. Później jednak katowiczanie wyczuli swój moment, zaserwowali asa i nagle dzięki świetnej grze zrobiło się 7:8. Po niespełna trzech godzinach to jednak rzeszowianie mieli piłkę meczową. Wykorzystali drugą i dopisali dwa oczka. Aktualnie zajmują drugie miejsce ze stratą siedmiu punktów do ZAKSY Kędzierzyn-Koźle.

 

GKS Katowice - Asseco Resovia 2:3 (26:28, 25:20, 25:22, 23:25, 12:15)

 

GKS Katowice: Karol Butryn, Marco Falaschi, Tomasz Kalembka, Serhij Kapelus, Bartłomiej Krulicki, Rafał Sobański - Adrian Stańczak (libero) - Michał Błoński, Paweł Pietraszko, Kacper Stelmach

 

Asseco Resovia: Fabian Drzyzga, Marko Ivovic, Batłomiej Lemański, Piotr Nowakowski, John Gordon Perrin, Jochen Schoeps - Mateusz Masłowski (libero) - Dawid Dryja, Marcin Możdżonek, Thibault Rossard, Frederic Winters.