Rodzice go porzucili, jego kraj spływał krwią! On wyszedł ze slumsów i zdobył "Złotą Piłkę"

Piłka nożna
Rodzice go porzucili, jego kraj spływał krwią! On wyszedł ze slumsów i zdobył "Złotą Piłkę"
fot. PAP

Niestabilnie politycznie państwo, wojna domowa i krwawe egzekucje – oto codzienność Liberii w latach 90-tych. Poza kilkoma krwawymi dyktatorami ten niewielki kraj z zachodniej Afryki wydał na świat jeszcze jedną znaną postać – George’a Weah, czyli pierwszego w historii zdobywcę Złotej Piłki z ”Czarnego lądu”.

Ósmego stycznia 1996 roku na gali FIFA w Mediolanie doszło do pewnego rodzaju przełomu w futbolu. Wydarzenie precedensowe, łamiące pewną hierarchię istniejącą w tej dyscyplinie sportu. Po raz pierwszy w historii zawodnik rodem z Afryki został wybrany najlepszym piłkarzem roku. Przełamał tym samym trwającą od lat dominacje Europejczyków i zawodników z Ameryki Południowej. George Weah, bo to o nim mowa, wpisał się na listę wybitnych postaci w świecie piłki nożnej, mimo że pochodził z państwa pogrążonego w wojnę domową, gdzie kolejni dyktatorzy wyżynali swoich poprzedników.

 

George Weah urodził się 1 października 1966 roku w stolicy Liberii – Monrowii. Mieszkał w jednej z najgorszych dzielnic miasta. Rodzice pozostawili go, gdy był mały i młodość spędził pod okiem babci. Liberia była w tym czasie słabo rozwiniętym państwem, w którym władza zmieniała się jak rękawiczki. Jeden z przywódców, Samuel Doe w pewien sposób dał szansę George’owi. Mimo że był zbrodniarzem, który w typowy dla Afryki sposób przejął władze w państwie (zamordował poprzednika, rozrzucając jego zwłoki na pożarcie psom), przyczynił się do rozwoju futbolu w kraju. Jako fanatyk piłki inwestował w nią dużą część państwowych pieniędzy. To tyle dobrego, co można o nim powiedzieć, bo w międzyczasie znany był z publicznych egzekucji, w kraju pozamykał sklepy i odciął dopływ prądu.  

 

Szansa z Francji

 

W młodości Weah grał w liberyjskich drużynach Young Survivors Claratown oraz Bongrange Company. Seniorską karierę rozpoczynał w klubach Mighty Barorolle i Invicible Eleven, z którymi zdobył m. in. mistrzostwo i Puchar Liberii. Następnie wyjechał do Kamerunu, gdzie został zauważony przez trenera reprezentacji Claude’a Le Roy. Selekcjoner ”Nieposkromionych Lwów” polecił Weaha Arsene'owi Wengerowi, który prowadził wtedy drużynę AS Monaco. Francuz wysłał do Afryki swojego człowieka, by zobaczył Liberyjczyka. Niedługo po tym obecny szkoleniowiec Arsenalu ściągnął go do swojej ekipy, a koszt transferu wyniósł 150 tys. euro. Francuski trener odegrał ważną rolę w życiu młodego zawodnika. Sam Weah powiedział później, że Złota Piłka należy się bardziej Wengerowi niż jemu.

 

Z dala od problemów

 

W Monaco rozegrał 103 spotkania i strzelił 47 goli. Zdobył również Puchar Francji oraz grał w finale Pucharu Zdobywców Pucharów. W 1989 otrzymał pierwszą w swojej karierze nagrodę dla najlepszego piłkarza Afryki. W tym samym roku znowu głośno zrobiło się o jego rodzimej Liberii. Krwawe rządy wspomnianego już Doe przestały się podobać społeczeństwu, na czele rewolucji stanął Charles Taylor, a kolejną frakcję stworzył Prince Johnson. Poprzednik został pojmany, torturowany godzinami i ostatecznie zmarł. Jego ciałem zajęli się ludzie Johnsona o kanibalistycznych zapędach.  

 

W 1992 roku Weah zasilił barwy Paris Saint-Germain. Przez trzy lata w stolicy zdobył dwa Puchary Francji, mistrzostwo oraz Puchar Ligi – wydawać by się mogło, że potworności dziejące się w jego kraju są dla niego sprawą drugoplanową.

 

W sezonie 1994-95 został królem strzelców Ligi Mistrzów, w której paryżanie dotarli do półfinału. Do historii przeszła fenomenalna bramka Liberyjczyka w grupowym meczu z Bayernem Monachium. 

 

 

Piłkarz roku

 

Rok 1995 był najbardziej udany w karierze George Weaha. Jego wspaniała postawa została doceniona podczas gali FIFA 1995. Weah był już wtedy zawodnikiem AC Milan. Liberyjczyk został wybrany piłkarzem roku FIFA, wyprzedzając w tym plebiscycie Paolo Maldiniego i Juergena Klinsmanna. Nagrodzono go również Złota Piłką ”France Football”. Zdobył dwa najważniejsze piłkarskie trofea indywidualne, zostając nie tylko pierwszym afrykańskim zdobywcą tych nagród, ale również pierwszym, który znalazł się w czołówce tych plebiscytów. Później ta sztuka udała się tylko Didierowi Drogbie (4. miejsce w plebiscycie Złota Piłka) oraz Samuelowi Eto'o (3. miejsce w plebiscycie Piłkarz roku FIFA oraz 5. miejsce w plebiscycie Złota Piłka). Dodatkowo Liberyjczyk został uznany najlepszym graczem Afryki oraz Europy.

 

Wybór Weaha na piłkarza roku odbił się szerokim echem w środowisku piłkarskim. Niektórzy uważali, że nagrodę otrzymał nie za umiejętności, a za afrykańskie pochodzenie. Czarny ląd w tamtym okresie rozwijał się pod względem piłkarskim w bardzo szybkim tempie i to właśnie w tym aspekcie upatrywano przyznanie nagrody dla Liberyjczyka. Mówienie, że nie zasłużył na zdobycie tytułów, jest jednak przesadą. Trzeba zauważyć, że był on znany wszystkim fanom futbolu w tamtym okresie, został królem strzelców Ligi Mistrzów, a jego rajdy i dryblingi podziwiał cały świat.

 

Sam fakt otrzymania nagród i bycia najlepszym piłkarzem świata sprawia, ze postać George’a Weaha wpisała się w kanon piłkarskich osobistości. On był tym pierwszym. Pierwszym zawodnikiem z Afryki. Pierwszym zawodnikiem z Liberii. Wcześniej i później plebiscyty zawsze wygrywali Europejczycy (m. in. Włosi, Niemcy, Holendrzy) lub gracze z Ameryki Południowej (Argentyńczycy i Brazylijczycy).

 

Włoski sen

 

Już podczas otrzymywania nagród za rok 1995, Weah był zawodnikiem Milanu. Drużyna z Mediolanu zapłaciła za niego 6,9 mln euro. Przez pięć lat Liberyjczyk zdobył 46 bramek w 114. meczach i to właśnie w tym okresie po raz kolejny został doceniony. Na gali FIFA 1996 w Lizbonie, kiedy zajął drugie miejsce, wyprzedził go jedynie 20-letni Luís Nazário de Lima znany szerszej publiczności jako Ronaldo. Z Milanem Weah zdobył dwa tytuły mistrzowskie (1996, 1999). Tutaj strzelił również swojego gola-wizytówkę. W meczu z Hellas Verona przebiegł niemal całe boisko, minął kilku przeciwników i umieścił piłkę w bramce. Akcja w stylu Leo Messiego czy też Diego Maradony w meczu z Anglią z 1986 roku.

 

 

W 1996 roku otrzymał jeszcze jedną ważna nagrodę, a mianowicie FIFA Fair Play. Złożyło się na to kilka czynników m.in. działania na rzecz  pomocy Liberii oraz spotkanie w tej sprawie z Nelsonem Mandelą. Co zaskakujące Weah otrzymał tę nagrodę w tym samym sezonie, w którym uderzył Jorge'a Costę z FC Porto podczas meczu Ligi Mistrzów. Do zajścia doszło w tunelu po zakończeniu spotkania, a Liberyjczyk został zawieszony na sześć meczów. W 1997 roku w Liberii doszło do wyborów prezydenckich, na skutek których Taylor został prezydentem. Zwiastowało to kolejny burzliwy okres w historii kraju. Mnogość ofiar, a na dodatek ingerencja w sprawę wojny w Sierra Leone (za którą Taylor został potem oskarżony o ludobójstwo i ostatecznie skazany), coraz bardziej pogarszały sytuację państwa. Weah miał przed sobą jeszcze spory kawał pięknej kariery, więc kontynuował pobyt w Europie.  

 

Najlepszy w XX wieku

 

Jednak wszystko, co piękne, musi się kiedyś skończyć. Po zdobyciu mistrzostwa w 1999 roku, pozycja Weaha w Mialnie zmalała, a sam zawodnik musiał zmienić klub. Tym razem za cel wybrał Anglię. Najpierw został wypożyczony do Chelsea, z która zdobył Puchar Anglii, a potem wykupił go Manchester City. Jego kariera na Wyspach Brytyjskich nie potoczyła się, tak jakby sobie tego wymarzył i na początku 2001 roku wrócił do Francji do Olympique Marsylii. Spędził tam zaledwie pół roku, a karierę postanowił zakończyć w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. W Al-Jazira spędził dwa lata i w 2003 roku zakończył piłkarska karierę.

 

Weah rozegrał również 60 spotkań w narodowej reprezentacji. Zdobył 22. bramki i dwa razy wystąpił na Pucharze Narodów Afryki (1996, 2002). Liberia w obu przypadkach odpadała już w pierwszej rundzie. Razem z drużyna narodową, jako grający trener, był bardzo blisko awansu na japońsko-koreański mundial w 2002 roku, lecz Liberyjczykom zabrakło jednego punktu i ostatecznie na turniej pojechała Nigeria.

 

Weah został wybrany piłkarzem dwudziestego wieku w Afryce. Podobne trofeum zdobył w Europie Johan Cruyff, a w Ameryce Południowej sam wielki Pelé, który umieścił Liberyjczyka na swojej liście stu najlepszych zawodników w historii futbolu.

 

Senator Weah...

 

Po skończeniu kariery piłkarskiej Weah ubiegał się o urząd prezydenta Liberii w 2005 roku. W końcu miał czas zająć się sprawami własnego państwa pogrążonego w chaosie po kilku latach rządów Taylora (obecnie odsiadującego wyrok 50 lat za zbrodnie wojenne). Udało mu się wejść do drugiej tury, tam jednak okazał się słabszy od Ellen Johnson-Sirleaf, która została pierwszą kobietą–prezydentem w Afryce. Głównym powodem porażki był brak wykształcenia. On się jednak nie poddał. Zdał maturę i rozpoczął naukę na wyższej uczelni, by w 2014 jako lider największej opozycyjnej partii zostać wybranym na senatora. Tym samym stał się pierwszym afrykańskim piłkarzem, który objął ważny urząd w kraju. W roku 1997 był mianowany na ambasadora dobrej woli UNICEF - otrzymał również wiele innych nagród za pomoc humanitarną w swoim państwie. W Liberii, mimo problemów praktycznie na każdym roku, wiele osób go ceniło, pamiętając, że wywodził się ze slumsów, a osiągnął tak wiele.

 

George Weah będzie kandydował w wyborach prezydenckich w 2017 roku, a jego szanse będą dosyć duże, gdyż obecna prezydent zapowiedziała, że nie będzie brała w nich udział. Najlepszy piłkarz Afryki w XX wieku miał fantastyczną karierę, a po jej zakończeniu wiedział, że kolejną misją jest pomoc państwu. Oczywiście jego kompetencje do objęcia tego stanowiska nie są porażające, ale być może człowiek, który żył na Zachodzie, w krajach pozbawionych wojen i śmierci, będzie potrafił dobrze rządzić krajem. Krajem tak bardzo poszkodowanym przez historię.

Igor Marczak, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze