Mecz odbędzie się 26 marca w Podgoricy.

Kiedy niecałe pięć lat temu (wrzesień 2012) wyjazdowym spotkaniem z Czarnogórą Biało-Czerwoni inaugurowali występy w el. do poprzedniego mundialu, Vucinic był napastnikiem Juventusu Turyn. Wcześniej grał w Romie i Lecce. 28-letni wówczas napastnik strzelił jedną z bramek, a mecz zakończył się remisem 2:2.

Później zdobył jeszcze kilka goli w kadrze, a ostatniego 9 października 2015 roku z Austrią (2:3) w el. mistrzostw Europy. Tamtej potyczki Vucinic nie może jednak najlepiej wspominać, bowiem w końcówce dostał czerwoną kartkę, a już w doliczonym czasie gry Austriacy zdobyli bramkę na wagę zwycięstwa.

Kilka tygodni później, tj. 17 listopada, czarnogórski napastnik doznał poważnej kontuzji kolana w meczu pucharowym swej drużyny Al-Jazira ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Minęło 16 miesięcy, a Vucinic nie wrócił na boisko. Media na Bałkanach piszą, że od dawna trenuje indywidualnie i fizycznie jest gotowy do gry. Co ciekawe, może zostać w tym tygodniu powołany na spotkanie z Polską.

- Vucinic jest największą gwiazdą reprezentacji i jeżeli nie pomoże jej bezpośrednio na boisku, to na pewno mentalnie w szatni zrobi swoje. Czarnogórscy dziennikarze są przekonani, że znajdzie się ponownie w drużynie narodowej - powiedział Marcin Garuch, jedyny polski piłkarz w lidze czarnogórskiej; gra w FK Grbalj Radanovici.

Latem Vucinicovi kończy się kontrakt w ZEA i na pewno opuści tę ligę. Media są przekonane, że wróci do Włoch. Wymieniane są nazwy trzech klubów: Bologna i Fiorentina oraz Lecce, o ile awansuje do Serie B. W grę wchodzą też przenosiny do Chin bądź USA. Jakiś czas temu ten zawodnik odrzucił ofertę Spartaka Moskwa.

Po czterech kolejkach w eliminacyjnej grupie E prowadzi Polska - 10 punktów. Czarnogóra ma o trzy mniej i zajmuje drugie miejsce. Dalej sklasyfikowane są Dania - 6, Rumunia - 5, Armenia - 3, a tabelę zamyka Kazachstan - 2.