Pindera: Nie ma powodów do radości

Siatkówka

Emocje były, ale to za mało. Trzeba jeszcze wygrywać, a tym razem polskich zwycięstw w siatkarskiej Lidze Mistrzów zabrakło.

Mistrz Polski, Zaksa Kędzierzyn Koźle przegrała w Rosji z Biełogorie Biełgorod 1:3, lecz nie tylko moim zdaniem ma największe szanse na awans, pod warunkiem, że wygra u siebie nie tylko 3:0 lub 3:1, ale też „złotego seta”.

 

W gorszej sytuacji są Asseco Resovia i Skra Bełchatów, które muszą odrabiać straty na terenie rywali. Siatkarze z Rzeszowa ulegli bowiem na Podpromiu mistrzowi Włoch, Azimutowi Modena 2:3, a Skra też we własnej hali, Cucine Lube Civitanova 1:3.
Po cichu chyba wszyscy liczyliśmy na lepsze zakończenie siatkarskiej środy. Zaksa zaczęła przecież znakomicie, rozbijając w pierwszym secie trzecią drużynę mistrzostw Rosji do 13.

 

Ale to były miłe złego początki. Później Rosjanie włożyli Zaksie przysłowiowy kij w szprychy poprawiając zagrywkę i przyjęcie, rozstrzygając tym samym kolejne trzy sety na swoją korzyść. Mierzący 218 cm Dmitrij Muserski przypomniał sobie jak korzystać ze swoich kosmicznych warunków fizycznych i zdobył 23 punkty, coraz skuteczniejszy był 40-letni Siergiej Tietuchin, ikona rosyjskiej siatkówki, który jak widać nie myśli jeszcze o sportowej emeryturze. Na szczęście jest jeszcze rewanż w Kędzierzynie Koźlu. Zaksę stać, by odwrócić losy tej rywalizacji, ale nie będzie to łatwe. Jeśli jednak wróci do drużyny Kevin Tillie, a ponoć jest taka nadzieja, to myślę, że te szanse wzrosną.

 

Wydaje się, że w najgorszej sytuacji jest Skra. W Bełchatowie stoczyła zaciętą, równą walkę, ale niestety nie wyszła z niej zwycięsko. Cucine jest bardzo mocną drużynę, którą jeśli awansuje do Final Four może wygrać Ligę Mistrzów. Ale ze Skrą miała trudną przeprawę. Gdyby gospodarze wygrali trzeciego seta, mogło być różnie. Ale Włosi mają w swoich szeregach jednego z najlepszych siatkarzy świata, naturalizowanego Kubańczyka Osmany Juantorenę i człowieka – młota w ataku, Bułgara Cwetana Sokołowa, który jest w stanie skruszyć każdy opór.  Właściwie na każdej pozycji mają znakomitych zawodników, którzy w dodatku są w wysokiej formie. Skra naprawdę robiła co mogła, ale by wygrać taką wojnę miała za mało armat. Sam Mariusz Wlazły nie wystarczył. I choć bardzo dobre zawody rozegrał Nikołaj Penczew, jeden z dwóch przyjmujących obok Michała Winiarskiego, to jednak zabrakło siły rażenia, by pokonać Włochów.

 

A za tydzień na terenie rywala będzie jeszcze trudniej. I Philippe Blain, francuski trener Skry wie o tym doskonale. W podobnej sytuacji jest Resovia, ale po pierwsze, choć też przegrała u siebie, to jednak wynik 2:3 dał jej cenny punkt zwiększający szanse w rewanżu. Musi tylko wygrać 3:0 lub 3:1, a „złoty set” będzie niepotrzebny. Po drugie Azimut Modena sprawia wrażenie zespołu nie tak groźnego jak Cucine. Ma wprawdzie w swych szeregach nieobliczalnego Earvina N’Gapetha, ale też słabsze strony, które dobrze dysponowana drużyna z Rzeszowa mogła wykorzystać przy odrobinie szczęścia. W rewanżu ściany będą jednak pomagać Włochom, tyle że optymistyczny scenariusz  jest możliwy, choć to jednak wciąż życzeniowa interpretacja.    

 

Prawdę mówiąc po wydarzeniach siatkarskiej środy nie ma bowiem powodów do radości i nadmiernego optymizmu.

Janusz Pindera, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze