Polski Juventus podbije Nice 1 ligę?

Piłka nożna

Piłkarska wiosna w Nowym Sączu nie mogła rozpocząć się lepiej. W dwóch pierwszych kolejkach Nice 1 ligi w 2017 roku Sandecja pokonała Pogoń Siedlce 4:0, a następnie Zagłębie Sosnowiec 5:0. Czy polski Juventus utrzyma doskonałą formę i niespodziewanie awansuje do Lotto Ekstraklasy?

Podczas zimowych przygotowań polski Juventus, bo tak ze względu na barwy i kolor strojów nazywana jest Sandecja, wybrał dość nietypowe miejsce na zgrupowanie. Nie wyjechał jak większość zespołów do ciepłej Turcji, a wybrał się do węgierskiego Lipót. Ekipa Radosława Mroczkowskiego rozegrała osiem sparingów – mniej zimą zagrały tylko Górnik Zabrze, Miedź Legnica oraz Zagłębie Sosnowiec. Ponadto Sandecja zaczęła współpracę z Państwową Wyższą Szkołą Zawodową w Nowym Sączu, dzięki czemu może korzystać m.in. ze sztucznego boiska czy też pomagającej w szybkiej regeneracji kriokomory.

- Bardzo cieszymy się, że możemy współpracować z PWSZ w Nowym Sączu i korzystać ze sprzętu, jaki posiada uczelnia. Pozwala nam to wprowadzać do naszej pracy codziennej wiele elementów, które w zawodowym sporcie są czymś na porządku dziennym. Warto dodać, że dzięki uczelni korzystamy ze sztucznego boiska, co szczególnie w okresie zimowym bardzo usprawniło naszą organizacje pracy. Poprzez to praca drużyny ulega profesjonalizacji, jednak nie ma co wyolbrzymiać zasług kriokomory – ocenia Mroczkowski.

Jesienią w Sandecji nie zaszły duże zmiany. Klub zasilili: Adrian Basta, Adrian Jurkowski, Charlie Trafford, Mateusz Wdowiak oraz Tomasz Zając. Z kolei zespół opuścili: Mateusz Bartków, Dawid Janczyk oraz Sebastian Leszczak. Po dwóch wiosennych meczach wydaję się, że wypożyczony z Cracovii Kraków Wdowiak może być kluczową postacią zespołu. W starciach z Pogonią oraz Zagłębiem zdobył jedną bramkę oraz zaliczył trzy asysty.

- Na początku chciałem zaznaczyć, że Wdowiak jest tylko wypożyczony do naszego klubu i najprawdopodobniej po tej rundzie wróci do Cracovii. Zawodnik o takiej charakterystyce był nam potrzebny i cieszymy się, że przyjął naszą propozycję. Myślę, że to dla niego dobry moment, aby zaprezentować swoje umiejętności i rozegrać sporo spotkań w pełnym wymiarze czasowym. Jesteśmy zadowoleni, że pomógł drużynie w dwóch pierwszych meczach – mówi trener Sandecji.

Postawa Sandecji w dwóch ostatnich kolejkach może wydawać się jeszcze bardziej zaskakująca, gdyż ekipa z Nowego Sącza borykała się z problemami kadrowymi. Trener Mroczkowski nie mógł skorzystać z dwóch ważnych napastników: Filipa Piszczka oraz Macieja Korzyma. Zimą w Sandecji szukano wzmocnień w przedniej formacji, jednak na panewce spaliły rozmowy z Nigeryjczykiem Solomona Okoronkwo, a następnie z Amerykaninem Freddy'm Adu.

- Na pewno to, że nie mogłem skorzystać z Piszczka i Korzyma stanowiło pewien problem, ale mimo to daliśmy radę. Mam też dobrą informację, gdyż Filip oraz Maciej wracają już do treningów i niedługo powinni ponownie wystąpić na ligowych boiskach. Jeśli chodzi o Okoronkwo, to uczestniczył on w dwóch treningach i rozegrał 45 minut w sparingu. To zbyt krótko, abyśmy mogli na poważnie podejść do tematu. Natomiast po raz kolejny zdementuję temat Adu, który został trochę wykreowany przez media. Oczywiście pojawiło się jego nazwisko, ale wszystko co później zostało powiedziane na temat jego przyjścia, jest plotką i ta zabawa trwa do dzisiaj. Nie wiem, co taki zawodnik miałby nam dać, skoro od dłuższego czasu nie gra praktycznie zawodowo w piłkę – twierdzi Mroczkowski.

Sandecja wiosnę zaczęła w imponujący sposób i w tym momencie ma na swoim koncie 33 punkty, dzięki czemu plasuje się na piątym miejscu w tabeli. Trzeba jednak pamiętać, iż drużyna z Nowego Sącza ma do rozegrania dwa zaległe spotkania ze Stalą Mielec oraz GKS-em Tychy. Jeśli udałoby się w nich zdobyć komplet oczek, Sandecja byłaby liderem Nice 1 ligi. Już w piątek zespół z południa Polski czeka kolejne bardzo ważne spotkanie, gdyż zmierzy się on na wyjeździe z Górnikiem Zabrze.
 
- Nie wiem, czy to my dobrze wystartowaliśmy, czy inni słabiej. Nikt nie rzuca nagle haseł o awansie. W każdym meczu chcemy grać jak najlepiej i chcemy zająć jak najwyższe miejsce. Priorytetem jest jak najszybsze zapewnienie sobie utrzymania, a gier do końca pozostało jeszcze sporo. Jeśli najpierw będziemy mieli zapewnione bezpieczne miejsce w tabeli, później można myśleć o czymś więcej. Nikt nie pompuje w Nowym Sączu balonika pt. „Ekstraklasa” - kończy opiekun Sandecji.

Bartosz Cabaj, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze