Piłka nożna

Pitry: Ja na stoperze? To autorski pomysł...

Piłkarze Lecha po dwudniowej przerwie wrócili do treningów. Frekwencja na zajęciach jest spora, bowiem tylko kilku zawodników zostało powołanych do reprezentacji młodzieżowych. Trałka uważa, że kilku jego kolegów zasłużyło na powołania. - Żałuję, że nikt Lecha nie znalazł się w kadrze. W tych meczach na początku wiosny pokazaliśmy, że jesteśmy w dobrej dyspozycji. I nie chodzi tu o mnie, ale Radek Majewski czy Maciek Gajos nie są gorsi od tych, którzy zostali powołani. Jest kilku chłopaków w kadrze U21, ale mimo to szkoda, że nikt nie dostał powołania do pierwszej reprezentacji. Na pewno zdarza mi się, że gdzieś tam przeleci temat kadry. Gdyby tak nie było to... trzeba byłoby to kończyć - powiedział defensywny pomocnik Lecha, który zagrał siedem meczów towarzyskich w reprezentacji.

 

Trałka w ostatnią niedzielę obchodził jubileusz - z Górnikiem Łęczna zagrał swój 300. mecz w ekstraklasie. Nie ukrywa, że ten czas zleciał mu bardzo szybko. - Nie czuję tych rozegranych meczów w nogach. Nic mnie nie "strzyka", nic nie dolega. Nie czuję się gorzej fizycznie niż pięć lat temu, kiedy przychodziłem do Lecha Poznań. To chyba dobrze - podkreślił.

 

Lech zewsząd zbiera pochwały za pierwszą część rundy wiosennej. Poznaniacy są najskuteczniejszym zespołem w tym roku i grającym najbardziej efektowną piłkę. Wygrali pięć spotkań, jedno zremisowali, zdobyli 14 goli tracąc jednego. Są też blisko awansu do finału Pucharu Polski, bowiem pierwszy półfinałowy pojedynek z Pogonią Szczecin wygrali u siebie 3:0.

 

Na pewno jesteśmy zadowoleni z tej pierwszej części sezonu, pomimo remisu w ostatniej kolejce u siebie z Górnikiem Łęczna. No cóż, przytrafił nam się słabszy mecz, a inna sprawa, że rywal zagrał bardzo dobre spotkanie. Nie wybiło to nas z rytmu, wiemy, co zrobiliśmy źle. W ostatnim czasie mieliśmy wiele niezłych meczów, dlatego nastroje w zespole są naprawdę dobre. Na razie nie odczuwam jakieś wielkiej satysfakcji, myślę, że na nią czas przyjdzie po zakończeniu sezonu - powiedział Trałka.

 

W Poznaniu po świetnych wynikach rosną też apetyty. Coraz głośniej mówi się o mistrzostwie kraju, które po raz ostatni lechici zdobyli dwa lata temu. "Kolejorz" mógł objąć fotel lidera już w niedzielę, ale nie wykorzystał szansy. - Nie analizowałem sytuacji punktowej, jak to było w poprzednich sezonach, gdy walczyliśmy z Legia o mistrzostwo. Wydaje mi się, że w tym momencie mieliśmy większą stratę. Na pewno sytuacja jest trochę inna, niż to miało miejsce dwa, czy trzy lata temu. Dziś są cztery zespoły walczące o mistrzostwo, ale sytuacja w dolnej części tabeli jest też bardzo ciekawa i walka o utrzymanie zapowiada się atrakcyjnie. To chyba najciekawszy sezon odkąd wprowadzono dodatkową rundę i podział na grupy - stwierdził Trałka.

 

Jak dodał, dobre wyniki przekładają się też na atmosferę w szatni. Jak dodał, rotacje w składzie, jakich dokonuje trener Nenad Bjelica, sprawiają, że wszyscy zawodnicy czują się potrzebni. - Każdy może być pewny, że jak będzie dobrze pracował, to dostanie tę szansę. Nie ma chyba w zespole zdrowego zawodnika, który tej szansy by nie dostał. Rywalizacja w składzie jest naprawdę fajna, nie ma ludzi obrażonych, sfochowanych, że nie mają szansy na grę. A zdarza się tak, że po dobrym meczu, trzeba czasami usiąść na ławce. Wiemy jednak, że ten, który nas zastępuje, jest też w dobrej dyspozycji - tłumaczył.

 

Kapitan "Kolejorza" dotychczas słynął m.in. z tego, że lubił "zbierać" kartki. Tymczasem w obecnym sezonie dopiero w najbliższej, 27. kolejce, w meczu z Wisłą w Krakowie, przyjdzie mu po raz pierwszy pauzować (wcześniej za kartki odpoczywał w rozgrywkach Pucharu Polski). - W tym sezonie naprawdę +pięknie+ to wygląda, bo rok temu o tej porze miałem tych kartek znacznie więcej. Wiedziałem, że kiedyś ta pauza nastąpi, może dobrze, że na mecz z Legią będę do dyspozycji trenera - podsumował.