O sile i aspiracjach obu ekip świadczy transfer sprzed kilku dni. Jeden z liderów Asseco Filip Matczak przeszedł do Stelmetu. Co ciekawsze, trener Gdynian Przemysław Frasunkiewicz, mimo, że stracił drugiego strzelca i jednego z najlepszych obrońców, twierdzi, że z tego ruchu jest zadowolony.

I nie była to dobra mina do złej gry. Asseco ma teraz zupełnie inne cele niż jeszcze kilka lat temu. To już nie jest drużyna budowana za miliony, która miała seryjnie zdobywać tytuły i walczyć o wielkie cele w Eurolidze. Teraz budżet jest kilku- a może nawet kilkunastokrotnie mniejszy, więc i pomysł na drużynę inny. Zespół budowany jest na bazie młodych polskich graczy, którzy w innych klubach nie mieliby wielkich szans na grę. Do tego kilku, także polskich weteranów. Cel ogólny– szkolenie i szlifowanie talentów. Cel szczegółowy na ten sezon - utrzymanie się w koszykarskiej ekstraklasie.

Ten drugi w praktyce udało się zrealizować. Skazywana na spadek przez wielu ekspertów drużyna wygrała 9 ligowych spotkań i nad outsiderami (Polfarmexem i Siarką) ma pięć wygranych przewagi. Drużynie Asseco udało się pokonać m.in. Energę Czarnych Słupsk, czy PGE Turów Zgorzelec.

W tym układzie znacznie ważniejszym celem od utrzymania do końca pełnego składu stało się myślenie o przyszłości – czytaj ogranie zawodników, którzy w przyszłym sezonie mają stanowić o sile Asseco. A los Matczaka był praktycznie przesądzony. Było niemal pewne, że nowy sezon zacznie w nowym, mającym większe aspiracje i budżet, klubie.

Patrząc z tej perspektywy transfer był majstersztykiem, bo klub jeszcze na tym zarobił. Może niezbyt wiele, mówi się o kilkudziesięciu tysiącach złotych, ale takie sumy płaci się w koszykówce, a poza tym za kilka tygodni oddałby go za darmo.

Dodatkowo klub wysłał jasny i czytelny sygnał do innych młodych zawodników w całym kraju. Brzmi on mniej więcej tak: uwaga u nas można się ograć, wylansować, a potem trafić do dobrego klubu. Matczak jest trzecim koszykarzem Asseco, który przeszedł tę drogę. Wcześniej do Radomia trafił Jakub Parzeński, a do Kutna Sebastian Kowalczyk.

Teraz Matczak już z nowym klubem przyjedzie do Gdyni. Sentymenty jeśli będą to na pewno poza boiskiem, ale młodzi następcy Matczaka, tanio skóry na pewno nie sprzedadzą. Kilku z nich z Przemysławem Żołnierewiczem i Mikołajem Witlińskim na czele mają papiery na granie. Pytanie, czy wystarczy to na mistrzów. Bo przecież młode trójmiejskie wilki zagrają przeciwko reprezentantom Polski z Łukaszem Koszarkiem, czy Przemysławem Zamojskim na czele, a także grupie solidnych zagranicznych zawodników. Na pewno natomiast nie zabraknie walki, z tego słyną podopieczni Przemysława Frasunkiewicza i to bez względu na  to jaki wynik jest na tablicy.

Transmisja meczu Asseco Gdynia – Stelmet Zielona Góra w niedzielę od 12.30 w Polsacie Sport.