Marcin Feddek: Jak to się stało, że znalazłeś się w Czarnogórze, bo ja Cię pamiętam jak grałeś w Miedzi Legnica w poprzednim sezonie. Znudziło się życie w Legnicy?

 

Marcin Garuch: Może życie się nie znudziło, ale męczyła mnie sytuacja, gdzie grałem mało. Dla mnie najważniejsze jest, żeby grać w piłkę. Nadarzyła się okazja przyjazdu do Czarnogóry, zmienić otoczenie i to mi odpowiada na dzień dzisiejszy.

 

Polska przyjechała tutaj na mecz z Czarnogórą. Jakie są odczucia, jeżeli chodzi o to spotkanie. Selekcjoner reprezentacji Czarnogóry powiedział, że Polacy są faworytami, ale z drugiej strony stwierdził, iż stadion i publika są z Czarnogórcami.

 

Takie też opinie chodzą w otoczeniu. Kiedy rozmawiam z kolegami w szatni, to mówią, że Polska jest faworytem i na pewno ma dużo klasowych zawodników. Oni wierzą, po ostatnich wynikach, iż ich drużyna jest w stanie sprawić tutaj niespodziankę. Mimo, że z Polską jeszcze nie wygrali to będą chcieli uprzykrzyć im życie.

 

Wszyscy trąbią o tym, że Stevan Jovetić jest kontuzjowany. Okazało się, że wywieziono go do Belgradu do szamanki, która pijawkami próbuje postawić go na nogi. Co się o nim mówi?

 

Nastroje przed jego kontuzją były bardzo optymistyczne, bo to jednak największa gwiazda reprezentacji. Kiedy doszła informacja o jego urazie, nastroje spadły. Być może to pokerowa zagrywka trenera, aby trochę postraszyć, a jeżeli kontuzja jest poważna to na pewno nie będą ryzykować zdrowiem zawodnika.

 

Byliśmy tu w 2012 roku i ledwo co wyszliśmy ze stadionu. Działy się dantejskie sceny, rzucano w nas kawałkami krzesełek, petardami, wszystkim co mieli. Były problemy, żeby ten obiekt opuścić. Sądzisz, że teraz może być podobnie?

 

Ja grając w lidze czarnogórskiej nie doświadczyłem nigdy takich scen. Ciężko mi sobie to wyobrazić. Ludzie tutaj są bardzo życzliwi. Lata, które minęły zrobiły swoje. Kultura kibicowania, obycie reprezentacji na arenie międzynarodowej pozwalają myśleć, że będzie bardziej kulturalnie.

 

Cała rozmowa w załączonym materiale wideo.