Jeszcze w poniedziałkowym magazynie Puncher słychać było, że Szpilka jest sfrustrowany brakiem boksowania. W końcu po raz ostatni walczył w styczniu 2016 roku, a później dwukrotnie jego potencjalne starcia zostawały odwołane. Najpierw sam wypadł z pojedynku z Dominikiem Breazeale'em (18-1, 16 KO), a później kontuzji nabawił się Adam Kownacki (15-0, 12 KO). Pod znakiem zapytania stanął więc występ "Szpili" w kwietniu, co było dla niego bardzo ważne. Teraz wiemy, że w przyszłym miesiącu na pewno nie wyjdzie do ringu.

Na 100% nie walczę w kwietniu, ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło - napisał tajemniczo na Twitterze.

Szpilka rozważał nawet przerwanie kariery, jeśli nie otrzyma wymagającego przeciwnika. Promotor Andrzej Wasilewski zapewniał, że rozumie ból zawodnika i w kolejnych godzinach dowie się czegoś więcej. Po kilku dniach dobrą nowinę przekazał sam pięściarz, który ewidentnie jest w lepszym nastroju niż ostatnio. Ma bowiem zawalczyć w czerwcu bądź lipcu.

- Czerwiec, lipiec duża walka - napisał.

Polak zapowiadał, że jest w stanie poczekać kilka miesięcy na Breazeale'a, z którym miał się zmierzyć na lutowej gali w Alabamie. Czy dojdzie więc do takiego starcia? A może to ktoś inny? Kolejne tygodnie będą bardzo ciekawe! Szpilka zapowiedział również, że jego przeciwnik będzie miał znacznie większe nazwisko niż Kownacki, z którym miał się zmierzyć w kwietniu.

Aktualizacja:

Wypowiedź Szpilki z Punchera w załączonym materiale wideo.