Inne

Virtus.pro kontra Team EnVyUs. Czy Polacy...

Spotkanie Virtus.pro kontra EnVy Us rozpoczęło się od mapy Nuke, która jeszcze miesiąc temu była asem w rękawie polskiej formacji. Francuzi jednak nie próżnowali po przebudowaniu swojego składu i napisali polskim kibicom najczarniejszy z możliwych scenariuszy. W początkowej fazie spotkania TaZ i spółka nie mieli kompletnie nic do powiedzenia. Raz po raz udawało im się przerzedzić szeregi przeciwnika, lecz ostatecznie nie byli w stanie postawić kropki nad i. Po przegraniu jedenastu rund z rzędu nareszcie zapłonęła iskierka nadziei na przełamanie. Byali zapisał pierwszy punkt na koncie swojej drużyny dzięki heroicznej obronie bomby. Polacy nie dali rady pójść za ciosem i przegrali kolejną rundę, co doprowadziło do zresetowania funduszy. W pierwszej połowie podopieczni kubena uszczknęli z wyniku zaledwie dwie rundy. Przegrana „pistoletówka” po zmianie stron okazała się być przysłowiowym gwoździem do trumny. Nuke zakończył się wynikiem 16:5 na korzyść EnVy Us.

 

Po sromotnej klęsce na pierwszej mapie Virtusi wciąż mieli szansę na zrewanżowanie się. Podział punktów w dwumeczu gwarantowałby im zachowanie swojej uprzywilejowanej pozycji. Spotkanie na Inferno było już o wiele bardziej wyrównane. Obie strony zdobywały rundy na zmianę i żadna z drużyn nie zdołała wypracować sobie bezpiecznej przewagi. Regulaminowy czas gry zakończył się remisem, a do rozstrzygnięcia konieczne okazało się rozegranie aż trzech dogrywek. EnVy Us poradziło sobie lepiej w tym wyczerpującym maratonie. Francuzi doprowadzili do wyniku 25:22 i tym samym awansowali na szóstą pozycje w klasyfikacji grupowej.