Karnowski: Nie mogłem otworzyć oka

Koszykówka

Koszykarze Gonzagi z Przemysławem Karnowskim po zwycięstwie nad South Carolina 77:73 pierwszy raz w historii awansowali do finału rozgrywek NCAA. Polak, uderzony pod koszem przez rywala, miał przez pewien czas problemy ze wzrokiem. "Nie mogłem otworzyć oka" - przyznał.

Torunianin należał w sobotę do wyróżniających się graczy ekipy ze Spokane. Był ostoją jego defensywy oraz ważnym graczem w ataku. W trakcie 25 minut gry zdobył 13 pkt, miał pięć zbiórek, trzy asysty, dwie straty i cztery faule.

 

Na 5.22 min przed przerwą przy próbie wsadu został zablokowany przez Gabończyka Chrisa Silvę, który po zbiciu piłki mocno uderzył go w twarz opadającą ręką. Polak upadł na parkiet, trzymał się za oko. Opuścił boisko w towarzystwie trenera Marka Few, a jeszcze przed zakończeniem pierwszej połowy zszedł do szatni.

 

"Rywal zablokował mnie, ale też włożył mi palec do oka. W efekcie miałem rozmyte, trochę zacienione spojrzenie. Nie mogłem otworzyć oka" - opowiadał po meczu.

 

Po przerwie polski środkowy wrócił jednak na parkiet w pierwszej piątce i w ważnych momentach pokazał swoją wartość. Szczególnie w końcowych minutach, gdy drużynę dopadł kryzys. Gonzaga, prowadziła w połowie drugiej części meczu 65:51, ale kolejny, niespełna czterominutowy fragment przegrała 0:16. Na siedem minut przed ostatnim gwizdkiem sędziów było 67:65 dla rywali.

 

Wtedy ważne akcje zaprezentowali podkoszowi ze Spokane. Zach Collins trafił za trzy, a Karnowski w dwóch kolejnych akcjach zdobył punkty spod kosza, dając drużynie prowadzenie 72:67, którego już nie oddała w dramatycznych ostatnich minutach.

 

"Przez całą drugą połowę ze wzrokiem było już coraz lepiej" - dodał 23-letni torunianin. W sobotę został on pierwszym polskim koszykarzem, który awansował do finału rozgrywek NCAA.

 

Jego Gonzaga Bulldogs spotkają się w nim w poniedziałek z North Carolina Tar Heels, którzy w drugim półfinale pokonali Oregon Ducks 77:76, drugi rok z rzędu kwalifikując się do decydującej rozgrywki.

 

Obydwa półfinałowe mecze turnieju Final Four na stadionie University of Phoenix w Glendale obejrzało 77 612 widzów. Rekord z 2014 roku - 79 444 osób na AT&T Stadium w Arlington (stan Teksas) nie został poprawiony.

 

W meczu o tytuł spotkają się dwa zespoły rozstawione w swoich regionach z numerem 1. Debiutująca w spotkaniu o najwyższą stawkę Gonzaga ma w tym sezonie bilans 37-1, North Carolina 32-7, ale to drużyna z wielkimi tradycjami, która w finale wystąpi 11. raz, a pięciokrotnie zdobywała tytuł (1957, 1982, 1993, 2005, 2009). I to Tar Heels, dla których tytuły w przeszłości zdobywali m.in. Michael Jordan, James Worthy czy Antawn Jamison jest, zdaniem ekspertów, faworytem. Rok temu też nim była, ale przegrała z Villanovą 74:77.

 

Mierzący 216 cm, 23-letni Karnowski rozgrywa najlepszy sezon w karierze. Został indywidualnym rekordzistą ligi pod względem liczby odniesionych zwycięstw - ma ich obecnie 137. W głosowaniu kibiców, trenerów i dziennikarzy wybrano go do pierwszej piątki nagrody Senior CLASS (zwyciężył Josh Hart z Villanovy), przyznawanej za łączenie sukcesów sportowych z naukowymi oraz pracę na rzecz uczelni. Znalazł się też w piątce najlepszych środkowych NCAA nominowanych do nagrody Kareema Abdula Jabbara.

AG, PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze