W środę, podczas obrad 41. Kongresu Zwyczajnego UEFA w Helsinkach, szef polskiego futbolu otrzymał 45 głosów, co było czwartym wynikiem.

 

- To podkreślenie coraz większej roli polskiej piłki nożnej w europejskim i światowym futbolu. Dziękuję wszystkim, zwłaszcza pracownikom PZPN za wielkie wsparcie i pracę podczas przygotowań do wyborów na członka Komitetu Wykonawczego UEFA. Szczególne podziękowania dla naszego sekretarza generalnego, Macieja Sawickiego. Dużo pracy przed nami, wiele zadań. Wierzę gorąco, że jako przedstawiciel Polski w najwyższym gremium UEFA podołam nowym wyzwaniom - oświadczył Boniek tuż po wyborze.

 

O tym, że ma ogromne szanse, w środowisku piłkarskim wiedziano już wcześniej.

 

- Awans do tego gremium byłby dla Zbyszka, mówiąc językiem piłkarskim, przejściem z "uefowskiej" Ligi Europejskiej do Ligi Mistrzów - powiedział kilka dni wcześniej Michał Listkiewicz, były prezes PZPN, działający od lat w strukturach FIFA i UEFA. Szanse Bońka oceniał na 99 procent.

 

W środowisku piłkarskim Boniek jest znany jako realista i pragmatyk, który potrafi dobrze oceniać sytuację. Wiadomo było, że skoro zdecydował się na kandydowanie, musiał mocno wierzyć w powodzenie tej misji.

 

To jego kolejne zwycięstwo w ostatnich miesiącach. Pod koniec października wygrał zdecydowanie wybory na stanowisko prezesa PZPN. Podczas zjazdu w Warszawie urzędujący szef związku otrzymał 99 głosów, jego rywal Józef Wojciechowski (którego już nie było na sali w momencie głosowania) - 16.

 

W marcu Boniek skończył 61 lat. Jak ponad rok wcześniej stwierdził, że nie ma problemu z upływem czasu. - Liczy się głowa, entuzjazm, chęci - podkreślał.

 

Ma imponujący sportowy życiorys, w latach 80. był jednym z najlepszych piłkarzy świata. I jednym z najsłynniejszych - do tego stopnia, że na jego cześć drugie imię dostał reprezentant Hondurasu Oscar Boniek Garcia (obecnie ponad 100 występów w kadrze narodowej swojego kraju).

 

Polski Boniek w 1982 roku został uznany przez prestiżowy "France Football" trzecim graczem w Europie, a w 2004 roku FIFA umieściła go w gronie stu najwybitniejszych zawodników w historii futbolu.

 

Trzecie miejsce mistrzostw świata 1982, w tym samym roku transfer z Widzewa Łódź do Juventusu Turyn za astronomiczną wówczas kwotę 1,8 mln dolarów, występy w dwóch silnych włoskich klubach (oprócz Juventusu również AS Roma), duży udział w wywalczeniu przez "Juve" Pucharu Europy w 1985 roku - takiego dorobku może pozazdrościć wielu piłkarzy. Inne sukcesy to m.in. Puchar Zdobywców Pucharów i Superpuchar Europy.

 

W reprezentacji rozegrał 80 meczów i zdobył 24 gole, z czego trzy w meczu z Belgią (3:0) podczas MŚ w Hiszpanii. Zyskał przydomek "Piękność nocy" ("Bello di Notte"), ponieważ najlepiej grał w meczach rozgrywanych przy sztucznym oświetleniu.

 

Po zakończeniu kariery, do czasu objęcia prezesury PZPN, nie odnosił spektakularnych sukcesów sportowych. Nie udała mu się przygoda z reprezentacją Polski na stanowisku selekcjonera - pełnił tę funkcję od lipca do listopada 2002. Porażka w Warszawie z Łotwą 0:1 w eliminacjach Euro 2004 do dzisiaj jest uznawana za jedną z większych wpadek w historii reprezentacji. Wcześniej nie powiodło mu się także w pracy z włoskimi zespołami ligowymi.

 

W latach 1999-2002 pełnił funkcję wiceprezesa PZPN (wówczas podpisano z klubami tzw. kontrakt stulecia dotyczący sprzedaży praw telewizyjnych). Miał firmę marketingową Go and Goal, był działaczem i współwłaścicielem Widzewa, z którym w 2006 roku awansował do ekstraklasy. Jako biznesmen wykazywał zainteresowanie na wielu polach, m.in. biopaliw i energii elektrycznej ze źródeł odnawialnych.

 

W 2008 roku stanął w wyborcze szranki w PZPN, ale przegrał (funkcję objął Grzegorz Lato). Cztery lata później spróbował ponownie i tym razem został wybrany na prezesa związku, podobnie jak w 2016 roku.

 

To, czego Boniek sam nie dokonał jako selekcjoner, "nadrabia" teraz, gdy trenerem kadry jest popierany przez niego Adam Nawałka. Biało-Czerwoni w dobrym stylu awansowali do mistrzostw Europy we Francji, gdzie dotarli do ćwierćfinału, a teraz są bardzo blisko awansu na mistrzostw świata w Rosji. Prowadzą na półmetku w eliminacyjnej grupie E z przewagą sześciu punktów nad wiceliderem Czarnogórą i trzecią Danią.

 

Obecny szef PZPN stał przy Nawałce od początku jego pracy na stanowisku trenera kadry, czyli jesieni 2013. Wprawdzie przy wyborze selekcjonera brał również pod uwagę kandydaturę zagraniczną (Szweda Larsa Lagerbacka), ale ostatecznie postawił na Nawałkę. I konsekwentnie go wspierał, nawet wówczas, gdy na początku kadra grała poniżej oczekiwań.

 

Boniek zna kilka języków. Prywatnie pasjonat tenisa, golfa, brydża i przede wszystkim koni - wiele razy brał udział w wyścigach kłusaków. Jak jednak przyznał kilka lat temu, z racji funkcji prezesa PZPN musiał nieco odstawić na bok przyjemności.

 

- Szczególnie wyścigi konne. Kiedyś startowałem w 20-30 rocznie. Teraz bardzo rzadko, poza tym wychodzę z wprawy, brakuje treningów. A trzeba być przygotowanym, żeby "zarządzać na sulki" (dwukołowy wózek ciągnięty przez kłusaka). Kiedyś to odrobię - powiedział.

 

O dobrą kondycję dba przede wszystkim dzięki bieganiu. W 2013 roku przyznawał, że stara się biegać trzy razy w tygodniu, po 6-10 kilometrów.

 

- Od czasu zakończenia kariery niewiele przybyło mi kilogramów. W każdym razie dziewięćdziesięciu jeszcze nie przekroczyłem. W 2012 roku pokonałem 10 km w 48 minut i 20 sekund. Czasami, jak mam trochę więcej wolnego, to zaliczę i 15 km - mówił.

 

Z czasów wspólnej gry w Juventusie pozostała mu bliska znajomość z Michelem Platinim, słynnym francuskim piłkarzem, byłym prezydentem UEFA. Zresztą Boniek ma dobre kontakty z wieloma prominentnymi działaczami, np. z prezydentem FIFA Giannim Infantino.

 

Przy okazji Euro 2012 w Polsce i na Ukrainie Boniek pełnił funkcję ambasadora turnieju, brał udział m.in. w losowaniu grup eliminacji ME.

 

Aktywny użytkownik Twittera, gdzie bardzo często dzieli się swoimi spostrzeżeniami. Nawet dość bezpośrednimi, co czasami wzbudza kontrowersje.

 

Wychował z żoną troje dzieci - córki Karolinę i Kamilę oraz syna Tomasza. Ma dom w Rzymie, ale często, zwłaszcza z racji swoich obowiązków, przebywa w Warszawie. W grudniu 2015 roku po raz trzeci został dziadkiem. W Londynie urodziła się jego wnuczka Emma Caterina - córeczka Tomasza.

 

W 1982 roku był jednym z bohaterów MŚ w Hiszpanii, w 1992 trenował włoski zespół Bari, w 2002 - reprezentację Polski, a w 2012 został szefem PZPN. Zgodnie z przepisami, rozpoczęta w 2016 roku druga kadencja prezesa PZPN będzie ostatnią. Teraz wiadomo już, że zaczyna poważną przygodę w europejskich strukturach piłkarskich. I tylko on sam wie, gdzie ta droga się zakończy...