Robert Murawski: Czy skład czołowej czwórki tabeli PlusLigi, która będzie rywalizowała o medale w fazie play-off, zaskoczył Pana, czy też można go było łatwo przewidzieć już przed rozpoczęciem rozgrywek? 

 

Ireneusz Mazur: Przed sezonem przewidywano, że trzy zespoły będą faworytami do walki o czołową czwórkę. Chodzi o ZAKSĘ Kędzierzyn-Koźle, Asseco Resovię i PGE Skrę Bełchatów. Myślę, że tę trójkę typowało jakieś 99 procent ekspertów. Przewidywano również, że o jedno – pozostałe miejsce, które dawało możliwość gry w play-offach, będzie rywalizowało kilka innych zespołów. Cuprum Lubin, Indykpol AZS Olsztyn, Jastrzębski Węgiel, Lotos Trefl Gdańsk, może jeszcze Cerrad Czarni Radom – to były kluby, wśród których szukano przed sezonem kandydata, który dołączy do najlepszych. O to czwarte miejsce do końca rywalizowały ekipy z Jastrzębia-Zdroju i Olsztyna. Wydaje mi się, że siatkarze Jastrzębskiego Węgla dołączyli do tej czołówki zasłużenie. Zapracowali sobie na to swoją równą grą przez cały sezon, dobrymi wynikami w starciach z faworytami, niekonwencjonalnymi zagraniami oraz indywidualnymi popisami Macieja Muzaja, Salvadora Hidalgo Olivy czy Lukasa Kampy na rozegraniu.

 

Pierwszą parę półfinałową tworzą ZAKSA i Jastrzębski Węgiel. Oba ligowe starcia tych drużyn w fazie zasadniczej były niezwykle zacięte i zakończyły się zwycięstwami kędzierzynian po tie-breakach, ZAKSA wygrała również w półfinale Pucharu Polski. Czy tym razem podopieczni Marka Lebedewa będą w stanie sprawić niespodziankę?

 

Jastrzębski Węgiel to drużyna o dużym potencjale i umiejąca grać bardzo dobrą siatkówkę, ale również mająca swoje słabe punkty. To czasem widać nie tylko na przestrzeni kilku meczów, zdarza się również, że ich gra faluje na przestrzeni jednego spotkania. Potrafią grać świetnie, potem mają taki okres, w którym schodzą z jakości gry – tak więc jest to zespół groźny, ale i nieprzewidywalny. Posiada w swym składzie osobowości, które wcześniej wymieniłem. Skuteczność w ataku Muzaja i Olivy, do tego niekonwencjonalne, szybkie rozgrywanie piłek w wykonaniu Kampy - to wszystko są dodatkowe atuty jastrzębian. Do tego dochodzą pozostali zawodnicy, reprezentujący dobry poziom, dobrze ułożona taktyka. To wszystko sprawia, że jest to zespół bardzo groźny.

 

Czy na tyle groźny, by ograć w półfinale mistrza Polski? Czy kontuzja Kevina Tillie i porażka z Resovią w ostatniej kolejce fazy zasadniczej może mieć negatywny wpływ na postawę siatkarzy ZAKSY?

 

Na pewno nie będzie to łatwe, choć wielu ekspertów wietrzy sensację w tym półfinale. Moim zdaniem ZAKSA zdoła jednak pokonać Jastrzębski Węgiel. Pokona rywali swoją regularnością. Mecze między tymi drużynami w obecnym sezonie były niezwykle zacięte, ale pamiętajmy, że to drużyna z Kędzierzyna-Koźla wychodziła zwycięsko z każdego z tych spotkań. Nie sądzę, że mistrzowie Polski wygrają tę rywalizację zdecydowanie, ale myślę, że zdołają pokonać tego rywala. Liczę na ciekawą, emocjonującą grę.

 

Czy Pana zdaniem ewentualna porażka, brak obrony mistrzowskiego tytułu, może nieco podważyć zaufanie polskich kibiców, również działaczy, do Ferdinando De Giorgiego? Włoski trener dostał nominację na selekcjonera reprezentacji Polski na fali sukcesu, wręcz dominacji ZAKSY w poprzednim sezonie i na początku obecnego.

 

Na pewno rzuci to jakiś cień na ten obraz trenera, który sobie stworzyliśmy. Nie sądzę jednak, że kibice stracą do niego zaufanie. Myślę, że to jest bardzo trudna sytuacja dla Ferdinando De Giorgiego, który prowadzi klub w PlusLidze, mając już nominację na selekcjonera reprezentacji. Bo on chce pokonać, wykorzystać słabość m.in. polskich zawodników grających w przeciwnych drużynach, chce wywalczyć tytuł, a tu już wisi nad nim dodatkowa etykieta trenera reprezentacji. Selekcjoner drużyny narodowej to zdaniem niektórych trener, który nie powinien popełniać błędów, ponosić porażek, nie powinien mieć chwil słabości. Myślę, że De Giorgi został wybrany nie tylko dlatego, że odniósł sukces z ZAKSĄ, decydowały również inne elementy: jego wcześniejsza kariera zawodnicza, później trenerska, typ charakterologiczny, sposób prowadzenia drużyny, sposób komunikowania się... Dlatego nie sądzę, że to zaufanie zostanie podważone, choć nie można wykluczyć, że ewentualna porażka będzie miała wpływ na samego trenera, który być może będzie odczuwał fakt, że nie zamknął swej przygody z ZAKSĄ kolejnym triumfem.

 

W drugiej półfinałowej parze zmierzą się Asseco Resovia i PGE Skra. W tym siatkarskim klasyku trudno chyba wskazać faworyta?

 

Tak, tu dużo trudniej niż w pierwszej parze jest postawić na którąś z drużyn. Resovia i Skra to drużyny o bardzo podobnym potencjale, zarówno jeśli chodzi o postawę w fazie zasadniczej, jak i o indywidualne umiejętności zawodników. Obu ekipom obok meczów bardzo dobrych, zdarzały się słabsze występy. Potencjał obu ekip może eksplodować w każdej chwili. Niewykluczone, że w jednym meczu górą będzie Skra, a w drugim Resovia i niekoniecznie będzie to związane z miejscem rozgrywania meczu. Gdybym miał postawić na kogoś z tej pary, to postawiłbym jednak na Resovię.


Dlaczego Resovia?

 

Obserwowałem drużynę Andrzeja Kowala w starciu z ZAKSĄ i w pewnym momencie dostrzegłem w siatkarzach z Rzeszowa tę moc, siłę i styl gry który sparaliżował przeciwnika. Doskonała zagrywka, świetna gra w ataku, dobre czytanie gry na siatce – te wszystkie elementy świadczyły o naprawdę dobrej dyspozycji Resovii. Gdyby drużyna utrzymała taką formę również w starciach przeciwko Skrze, mógłbym mówić o zdecydowanym faworycie tego dwumeczu. Biorąc jednak pod uwagę potencjał obu ekip, przewiduję zaciętą walkę, z lekkim wskazaniem na Resovię.

 

Czołowa czwórka walczy o medale, tymczasem na dole tabeli dojdzie do starcia między Łuczniczką Bydgoszcz i AZS Częstochowa. Drużyna spod Jasnej Góry wyraźnie odstawała w obecnym sezonie od reszty stawki. Czy w tym starciu AZS również wydaje się być drużyną słabszą i czy może mieć problemy z utrzymaniem się w elicie w barażu z czołową ekipą I ligi?

 

Miejsce w tabeli i ilość zdobytych punktów wyraźnie wskazują, że AZS Częstochowa jest najsłabszą drużyną PlusLigi. Często jednak w takich bezpośrednich konfrontacjach drużyny skazywane na porażkę odradzają się, a faworyci nie wytrzymują presji. Myślę jednak, że większe doświadczenie i większe możliwości leżą po stronie ekipy z Bydgoszczy. Wydaje mi się, że to Łuczniczka powinna wyjść zwycięsko z tej rywalizacji. Być może Częstochowa inaczej rozłoży walkę o utrzymanie w ekstraklasie i będzie próbowała pokonać drużynę z I ligi. Myślę, że mimo wszystko AZS ma przewagę nad pierwszoligowcami. Może być tak, że nadwątlone morale siatkarzy sprawi, że drużyna będzie rozbita, ale jeśli trener zdoła utrzymać koncentrację zawodników, to doświadczenie z gry w PlusLidze powinno zaprocentować w starciu z ekipą z niższej klasy.

 

Program rundy play-off o miejsca 1-4 ("mecz i rewanż", ew. tzw. złoty set):

 

Pierwsze mecze:

 

2017-04-07: Jastrzębski Węgiel – ZAKSA Kędzierzyn-Koźle (godzina 17.30)
2017-04-09: PGE Skra Bełchatów – Asseco Resovia (godzina 17.30)

 

Rewanże:

 

2017-04-12: ZAKSA Kędzierzyn-Koźle – Jastrzębski Węgiel (godzina 18.00)
2017-04-12: Asseco Resovia – PGE Skra Bełchatów (godzina 20.30).

 

Transmisje półfinałów na sportowych antenach Polsatu.

 

W załączonym materiale wideo skrót meczu Asseco Resovia - ZAKSA (3:0).