Mecz, który na stałe zapisał się w historii blisko 110-letniego odbył się 7 kwietnia 1957 roku. Grający przez ponad godzinę w dziesiątkę łodzianie w drugiej kolejce ligowych zmagań (grano wówczas systemem wiosna-jesień) rozbili Górnika Zabrze, który osiem miesięcy później zdobył pierwszy tytuł mistrzowski. - Górnik był wówczas potęgą. Pamiętam jak dzisiaj, mecz toczył się w fatalnych warunkach, na błocie, jak to wiosną. I na boisku rywali wygrywamy 5:1, grając przez większość meczu w dziesiątkę. Nasz stoper Stasiu Wlazły uległ kontuzji, a wówczas zmiany nie były dozwolone - wspominał Wiesław Jańczyk, pomocnik zespołu z Łodzi, który cztery lata wcześniej wywalczył z ŁKS mistrzostwo Polski w... koszykówce.

 

Cztery gole dla drużyny prowadzonej wówczas przez trenera Władysława Króla zdobył członek kadry na MŚ 1938 we Francji Stanisław Baran, który w reprezentacji zadebiutował 27 sierpnia 1939 r. w meczu z Węgrami (4:2). Jedną bramkę uzyskał Władysław Soporek, który rok później został królem strzelców ekstraklasy. Gospodarze prowadzili w tym meczu po trafieniu Romana Lentnera.

 

Po tym wyczynie piłkarze ŁKS zyskali przydomek "Rycerze Wiosny", a spotkanie w Zabrzu w łódzkim klubie określane jest "meczem stulecia". - "Rycerzami Wiosny" ełkaesiaków mianował redaktor Jerzy Zmarzlik, który relację z tego meczu opatrzył tytułem na pierwszej stronie Przeglądu Sportowego: - Panowie - kapelusze z głów. Tak grają Rycerze Wiosny. 5 bramek strzelił ŁKS drużynie gwiazd - wyjaśnił popularyzator historii o ŁKS Jacek Bogusiak.

 

Dodał, że od tamtej pory to określenie na stałe związane jest z ŁKS. - Rycerz to szlachetne określenie, więc szybko zostało podchwycone i przyległo do ŁKS. Przez 60 lat było i wciąż jest utrwalane przez dziennikarzy w meczowych relacjach, a kibice wykorzystują motyw rycerza na koszulkach czy flagach. Rycerz jest też klubową maskotką. Sam strasznie się irytuję, kiedy inne polskie zespoły po kilku wiosennych zwycięstwach nazywane są "Rycerzami Wiosny". Ten przydomek należy bowiem do ŁKS, tak jak "Czerwone Diabły" to Manchester United - zaznaczył Bogusiak.

 

Autorzy wydawnictwa "100 lat ŁKS" zwrócili uwagę, że choć red. Zmarzlik został ojcem chrzestnym "Rycerzy Wiosny", to nie on do końca wymyślił tę nazwę. - Jak sam przyznał, szukając efektownego tytułu po tym słynnym meczu, przypomniał sobie rozmowę starszych kibiców po zwycięstwie ŁKS 6:0 nad Ruchem Hajduki Wielkie w marcu 1932 r. Entuzjazm był olbrzymi, tym bardziej wbiła się w pamięć rozmowa owych dżentelmenów w kapeluszach: "Rycerze wiosny", psiakrew. Jesienią ledwie będą powłóczyć nogami. "Rycerze Wiosny" narodzili się więc 25 lat wcześniej niż to się wszystkim wydaje, a na dodatek wcale nie było to pozytywne określenie charakteru drużyny... - zaznaczono w książce.

 

W sezonie 1957 ŁKS sięgnął po swój jedyny Puchar Polski (w finale 2:1 pokonał Górnika Zabrze), a rok później po raz pierwszy w historii klubu został mistrzem kraju. Ten sukces ełkaesiacy powtórzyli czterdzieści lat później (w 1998 r.).

 

Sympatycy ŁKS oraz piłkarze i działacze klubu pamiętne zwycięstwo sprzed 60 lat i późniejsze triumfy będą wspominać w piątek na specjalnej jubileuszowej gali. Jak zapewnił Bogusiak, mają pojawić się na niej dwaj uczestnicy legendarnego meczu w Zabrzu - Jańczyk oraz Robert Grzywocz. Trzeci żyjący zawodnik ŁKS z tamtej jedenastki Kazimierz Kowalec mieszka w Australii. Zaproszono także autorów późniejszych sukcesów klubu i byłych reprezentantów Polski - m.in. Marka Dziubę, Mirosława Bulzackiego, Jana Tomaszewskiego, Stanisława Terleckiego, Jacka Ziobera, Tomasza Wieszczyckiego.

 

W ŁKS wierzą, że w tej rundzie do tradycji "Rycerzy Wiosny" nawiążą ich następcy. Drużyna z al. Unii obecnie występuje w 3. lidze i po 21 kolejkach zajmuje pozycję lidera. Jak zapewniają piłkarze ŁKS, w czerwcu zamierzają świętować awans do 2. ligi, a w kolejnych latach powrócić do najwyższych klas rozgrywkowych.