Piłka ręczna

Kus: Mecze z Płockiem zawsze mają stawkę

Chorwacki bramkarz zagra w sobotę w barwach Vive po raz drugi przeciwko drużynie z Płocka. W grudniu ubiegłego roku kielczanie pokonali rywala we własnej hali 26:23. „Aż do ostatnich minut nie mogliśmy być pewni wygranej, wynik cały czas był na styku. Aby odnieść zwycięstwo musieliśmy być skoncentrowani aż do samego końca. W sobotę musimy zagrać podobnie, bo czeka nas na pewno trudna przeprawa” – wspominał tamto spotkanie Ivic.

 

Chorwat doskonale zna atmosferę, jaka panuje w płockiej hali. „Grałem tam w Lidze Mistrzów jako zawodnik RK Zagrzeb. Ale koledzy z drużyny mówili mi, że mecze między drużynami z Kielc i Płocka to zupełnie coś innego. Ale to dobrze, bo ja lubię grać w takich spotkaniach. Nie mogę już doczekać się sobotniego pojedynku” – zapewnił chorwacki szczypiornista.

 

Wynik najbliższej konfrontacji nie zmieni układu tabeli na koniec fazy zasadniczej. Kielczanie zapewnili sobie już pierwszą, a zespół z Płocka drugą lokatę. „Nie ma to dla nas żadnego znaczenia. Spotykają się dwie najlepsze polskie drużyny. Chcemy ten mecz wygrać. Aby to osiągnąć, musimy zagrać na sto procent swoich możliwości” – podkreślił Ivic, który doskonale zna niektórych zawodników Orlen Wisły Płock.

 

„Mam tam kilku znajomych i przyjaciół, jak Lovro Mihic czy Marko Tarabochia. Oni jednak grają dla Wisły, a ja dla Vive. W sobotę nie będzie sentymentów, a w takich meczach nie ma przyjaciół. Trzeba wyjść na parkiet i walczyć o zwycięstwo” – zaznaczył Ivic.

 

Po dwóch porażkach z francuskim Montpellier HB kielczanie pożegnali się już z Ligą Mistrzów i teraz mogą skoncentrować się na krajowych rozgrywkach. „To dla nas ogromne rozczarowanie. Na pewno chcieliśmy osiągnąć więcej, ale to już historia. Teraz przed nami walka o mistrzostwo i Puchar Polski. Na tym musimy się skupić, a nie rozpamiętywać niepowodzenia” – powiedział bramkarz Vive.

 

Sobotnie spotkanie Orlen Wisły z Vive Tauron Kielce rozpocznie się w Płocku o godz. 18.