O pierwszej rundzie nie można zbyt wiele napisać. Chmielewski bał się siły ciosu Bieńkowskiego, natomiast Bieńkowski nie chciał podejść za blisko, by nie wpaść w rywala i dać się sprowadzić. Przez ponad cztery minuty nie oglądaliśmy praktycznie żadnego ciosu. Dopiero później zawodnicy próbowali nieco, ale tylko nieco, odważniej zaatakować.

 

W drugiej rundzie było trochę więcej walki. Chmielewski dobrze odnajdywał się w stójce, czego chyba nie spodziewał się Bieńkowski. "Antonio" kilka razy poszukał obalenia. Raz mu się nawet udało, lecz rywal bardzo szybko wstał.

 

W trzeciej rundzie przewagę osiągnął Bieńkowski, który regularnie trafiał Chmielewskiego ciosami prostymi. W grze bardziej doświadczonego zawodnika brakowało obaleń - bardzo rzadko korzystał z tego aspektu, a jeśli to robił, to jego rywal był na to przygotowany.

 

W załączonym materiale skrót walki.