Po niespodziewanej porażce z Crystal Palace w poprzedniej kolejce skończyła się seria siedmiu meczów bez porażki Liverpoolu. Walka w czołówce o miejsca 3-4 jest bardzo zacięta i każda tego rodzaju wpadka powoduje, że na więcej błędów nie można sobie pozwolić. Remis w derbach Manchesteru oraz porażka Arsenalu spowodowała, że ”The Reds”  na Vicarage Road mieli szansę odskoczyć rywalom.

 

Zaczęło się jednak fatalnie bo już w 13. minucie boisko z powodu kontuzji musiał opuścić lider ekipy gości Philippe Coutinho , który nabawił się kontuzji. Nie minęło 20 minut, a z murawą pożegnał się także zawodnik Watfordu Miguel Britos. Fala urazów na samym początku spowodowała dużo przerw w grze. Tempo nie powalało, ale przewagę wypracowali sobie liverpoolczycy. Wydawało się, że pierwsza połowa zakończy się bezbramkowym remisem. W samej końcówce zobaczyliśmy jedną z najpiękniejszych bramek tego sezonu. Lucas Leiva dośrodkował w pole karne, a genialnym strzałem przewrotką popisał się Emre Can.

 

„The Reds” opanowali sytuację, ale jeden gol przewagi to dalej było mało. Watford zagrożenie tworzył zwłaszcza strzałami zza dystansu.  W ostatniej minucie meczu Sebastian Prodl trafił w poprzeczkę bramki Simona Mignoleta, a całe Vicarage Road zamarło. Ostatecznie Liverpool wygrał, zgarnął trzy oczka i zbliżył się do gry w Lidze Mistrzów w przyszłym sezonie. Watford poległ, ale spadek z Premier League praktycznie mu nie grozi.  

 

Watford – Liverpool 0:1 (0:1)

 

Bramka: Can 45+2

 

Watford: Gomes – Mariappa, Prodl, Cabrera (Kabasele 19’) – Amrabat (Okaka 85’), Capoue (Success 73’), Doucoure, Cleverley, Janmaat – Deeney, Niang.

 

Liverpool: Mignolet – Clyne, Matip, Lovren, Milner – Can, Leiva, Wijnaldum – Firmino, Origi (Syurridge 85’), Coutinho [Lallana 13’(Klavan 87’)].

 

Żółte kartki: Prodl, Capoue - Leiva