Inne

Luz: "Pesteczka" zawsze mi towarzyszy!

IEM Sydney pełnił nieco drugorzędną rolę w e-sportowym kalendarzu. Powodem była niedogodna lokalizacja oraz zbliżający się major, który dla wielu drużyn stanowi priorytetową kwestię. Pomimo przeciwwskazań australijski turniej został mocno obsadzony. Na liście uczestników pojawiło się kilka zespołów ze światowej czołówki, a obok nich zobaczyliśmy kilka lokalnych drużyn.

 

W trakcie fazy grupowej IEM Sydney nie obyło się bez niespodzianek. Największym rozczarowaniem niewątpliwie okazał się słaby występ North, które pożegnało się z turniejem już po dwóch dniach zmagań. Duńczycy zostali pokonani przez SK Gaming, FaZe Clan oraz Chiefs.

 

Do tej pory Renegades było niekwestionowanym numerem jeden na australijskim gruncie. AZR i spółka wkrótce mogą stracić swoją uprzywilejowaną pozycję, a to za sprawą rosnącego w siłę lokalnego rywala. W bezpośrednim pojedynku Chiefs zmiażdżyło Renegades 16:5.

 

SK Gaming zakończyło fazę grupową z czystym kontem. Reprezentanci FaZe oraz Astralis zanotowali jedno potknięcie, lecz również nie mieli większych problemów ze zdobyciem awansu do dalszej części turnieju. Ostatnie miejsce w półfinałach przypadło zawodnikom spod szyldu OpTic.

 

Ze względu na różnicę czasu pierwszy mecz w ramach fazy pucharowej rozpocznie się wcześnie rano. O godzinie 7:00 SK Gaming stawi czoła ekipie OpTic. Planowo o 10:50 przeprowadzony zostanie drugi półfinał, w którym Astralis stanie w szranki z FaZe. Oba mecze odbędą się w formacie BO3.