Po zwycięstwie 2:0 w inauguracyjnym meczu grupy mistrzowskiej na własnym stadionie z Bruk-Bet Termaliką Nieciecza zawodnicy Lechii zmierzą się w sobotę o 20.30 na wyjeździe z Wisłą, która wygrała w Krakowie cztery ostatnie ligowe spotkania.

 

„I nastawiamy się na bardzo ciężki mecz. W ostatnich spotkaniach Wisła nie traci za wiele goli, ma też w swoim składzie zawodników, którzy mogą zrobić różnicę. Do tego dochodzą mobilne skrzydła oraz włączający się do ofensywnych akcji boczni obrońcy. Dlatego przed wyjazdem do Krakowa pracowaliśmy nie tylko nad tym, aby poprawić swoją grę, ale także aby zniwelować silne strony przeciwnika mentalnie, taktycznie i fizycznie” - wyjaśnił Nowak.

 

W pierwszym spotkaniu z „Białą Gwiazdą” gdańszczanie wygrali pod koniec lipca na własnym stadionie 3:1, jednak na początku grudnia ulegli w Krakowie 0:3. „W drugim meczu nadziewaliśmy się na kontry gospodarzy. Szybko straciliśmy pierwszego gola, który z pewnością nie może uchodzić za wizytówkę naszej obrony. Mieliśmy swoje sytuacje, a przy stanie 0:2 zmarnowaliśmy rzut karny, a to sprawiło, że ten mecz wyglądał później tak, a nie inaczej” - stwierdził.

 

O ile krakowska drużyna nieźle spisuje się ostatnio na własnym stadionie, o tyle "biało-zieloni" kiepsko radzą sobie na wyjazdach, gdzie nie wygrali ośmiu kolejnych meczów. Ostatnie zwycięstwo odnieśli 15 października, kiedy pokonali w Lubinie Zagłębie 2:1.

 

„Nie zawsze wychodzi tak, jakbyśmy chcieli. Mamy jednak swoje przemyślenia i staramy się wyciągać wnioski, co nie znaczy, że radykalnie zmieniamy przygotowania zespołu. Próbujemy natomiast różnych wariantów oraz ustawień, ale jesteśmy konsekwentni w swoich założeniach. Naszych zawodników ma cechować odpowiedzialność, każdy ma również znać swoją rolę na boisku” - zaznaczył.

 

Szkoleniowiec "biało-zielonych" przekonuje, że wszystkie spotkania w grupie mistrzowskiej, a nie tylko z czołowymi drużynami, będą niezwykle trudne.

 

„Żadnego zespołu nie wolno skreślać, bo widać, że rozgrywki w tej fazie mają zupełnie inny charakter. Inny jest poziom oraz inne podejście zawodników. Piłkarze grają teraz o swoją przyszłość i jeden mecz może zadecydować, że zawodnik podpisze nowy kontrakt, albo że wzbudzi swoją osobą zainteresowanie zagranicznego klubu” - przyznał.

 

Nie wiadomo, czy w sobotniej konfrontacji w Lechii zagrają środkowi pomocnicy Rafał Wolski i Milos Krasic, którzy z powodu urazów musieli opuścić boisko w ostatnim meczu z ekipą z Niecieczy.

 

„Wolski jest poobijany, a Krasic nie trenował w środę. W ich przypadku decyzje będziemy podejmować dzień po dniu, w zależności od tego, jak będą wyglądać. U mnie piłkarz musi jednak być przygotowany do gry na 100 procent, a nie na 90 i pooblepiany plastrami. Mamy różne opcje i jak zawsze postaramy się wybrać najlepszy wariant” - podsumował Nowak.

 

Sobotni mecz Wisły z Arką rozpocznie się o godz. 20.30.