Piłka ręczna

Horror piłkarzy ręcznych jak za najlepszych...

Eliminacje ME 2018 w Chorwacji były dla zespołu prowadzonego przez Dujszebajewa istną drogą przez mękę. Rozpoczęły się od porażki z Serbią, po której przyszły jeszcze przegrane z Rumunią i Białorusią. Remis w Płocku z tym ostatnim zespołem przelał czarę goryczy. - Chcę pogratulować zespołowi Białorusi, który przegrywając dwoma bramkami, ostatecznie zremisował. My już nie możemy awansować do mistrzostw Europy, ja, jako trener, myślę, że nie zdobyłem tego, co chciałem i będę prosić o dymisję - tymi słowami trener rozpoczął pomeczową konferencję prasową

 

- Wszystkie decyzje podejmowałem ja, trener. To ja jestem winny. Powiedziałem o tym prezesowi Kraśnickiemu od razu po meczu. On poprosił, abym się jeszcze zastanowił. Ale taka jest moja decyzja. Jestem dumny, że mogłem pracować z taką kadrą. Życzę powodzenia mojemu następcy - powiedział Dujszebajew.

 

Dujszebajew został trenerem polskiej kadry po nieudanych dla niej mistrzostwach Europy, które zostały rozegrane w naszym kraju w styczniu 2016 roku. Prowadził ją na dwóch wielkich turniejach - igrzyskach w Rio de Janeiro i na mistrzostwach świata we Francji. - Przez czternaście miesięcy żyłem jak Polak i dziękuję każdemu Polakowi, który mnie wspierał. Jestem dumny, że mogłem pracować z tą reprezentacją - zaznaczył szkoleniowiec.

 

Dujszebajew wciąż ma ważny kontrakt z Vive Tauronem Kielce. Kielecki zespół prowadzi od 2014 roku.