Roman Kołtoń: Z reguły prezesi zmieniają trenerów i robią to bardzo często, a moim zdaniem nawet zbyt często. W Chorzowie była jednak inna sytuacja, którą dobrze zobrazował dziennikarz Przeglądu Sportowego Antoni Bugajski. Napisał on: "Kluby niezadowolone z trenerów po prostu ich zwalniają. W Ruchu doszło jednak do przypadku symetrycznego - zwolnił się trener niezadowolony z klubu". Czy można tak przedstawić tę sytuację, że Fornalik miał dość złej kondycji finansowej "Niebieskich"?

Janusz Paterman: Nie do końca było tak, jak Pan mówi. Trener Fornalik był osobą, którą na "Cichą" sprowadziłem właśnie ja. Miałem wizję, żeby był takim chorzowskim Fergusonem i przez lata prowadził drużynę. Jeśli chodzi o zwalnianie trenerów, to uważam że Janowi Kocianowi podziękowano trochę za wcześnie... Ja dałbym mu jeszcze szansę, pomimo tego, że cenię warsztat Fornalika. Sądzę, że wystąpiło tutaj trochę zmęczenie materiału. Nie twierdzę, że Ruch jest wolny od problemów, ale idziemy w dobrym kierunku, aby to wszystko poukładać. Nie był to jednak bezpośredni powód decyzji Waldka. Wydaje mi się, że podjął ją, ponieważ z perspektywy szatni widział, że to wszystko się po prostu nie układa. Przyszedł do mnie jako kolega i powiedział: "Chciałbym odejść, gdyż nie widzę możliwości... a czasami nowy trener może dać impuls, dzięki któremu to wszystko ruszy".

Cała rozmowa z Januszem Patermanem w załączonym materiale wideo.