Zawodnicy Arki nie wygrali dziewięciu kolejnych ligowych meczów, a ostatni raz cieszyli się z trzech punktów 24 lutego, kiedy u siebie pokonali 4:1 Koronę Kielce. „Zdajemy sobie sprawę, że musimy zacząć wreszcie zwyciężać. Blisko szczęścia byliśmy w spotkaniach z Wisłą Płock i Piastem Gliwice, kiedy wygrane wymknęły nam się w ostatnich sekundach” - przypomniał Ojrzyński.

 

W ostatnim meczu żółto-niebiescy, po beznadziejnej grze, ulegli na wyjeździe z Cracovii 0:2 i po raz pierwszy w tym sezonie znaleźli się w strefie spadkowej – po 32. kolejkach plasują się na 15. pozycji. „Zgadzam się, że spotkanie w Krakowie ewidentnie nam nie wyszło, ale jest już za nami. Było, minęło, a teraz przed nami nowy rozdział. Czekają nas kolejne bardzo ważne mecze, w których chcemy zostawić po sobie dobre wrażenie i zagrać odważniej, czego zabrakło właśnie w konfrontacji z Cracovią” - przyznał.

 

45-letni szkoleniowiec nie uważa jednak, że receptą na lepsze wyniki jego zespołu jest tylko położenie większego akcentu na ofensywę. „Można hulać do przodu i dostawać po cztery-pięć bramek. Przed moim przyjściem Arka straciła w pięciu meczach 20 goli, a w ostatnich pięciu tylko siedem” - stwierdził.

 

Żółto-niebiescy rozegrają dwa najbliższe spotkania na własnym stadionie. W piątek o godzinie 20.30 podejmą Górnika Łęczna, a we wtorek o 18 zmierzą się z Wisłą Płock.

 

„W piątek możemy spodziewać się atrakcyjnego widowiska. Górnik jest dobrze przygotowany kondycyjnie oraz ofensywnie usposobiony. W Gdyni nie wystąpi co prawda kontuzjowany Przemysław Pitry, ale rywale mają w przodzie kilku wiodących zawodników, jak przeżywającego drugą młodość Grzegorza Bonina, Bartosza Śpiączkę oraz Piotra Grzelczaka. Dlatego musimy zagrać twardo i postawić ekipie z Łęcznej swoje warunki. Z pewnością brak zwycięstwa może znacznie utrudnić nam walkę o utrzymanie, ale na tym meczu świat się nie kończy” - ocenił.

 

1 kwietnia, w ostatnim spotkaniu pomiędzy tymi zespołami, Arka przegrała u siebie z Górnikiem 2:4. Szkoleniowiec gospodarzy przekonuje jednak, że pomiędzy tymi potyczkami nie można doszukiwać się analogii, a z wyniku wyciągać zbyt daleko sięgających wniosków.

 

„To jest zupełnie inna historia. Podobnie było w meczach z Lechem. W marcu poznaniacy rządzili i dzielili w Gdyni, wygrywając tutaj 4:1, ale 2 maja, w finale Pucharu Polski, to my sprawiliśmy niespodziankę i triumfowaliśmy 2:1. Na pewno ostatnie spotkania z udziałem Górnika są widowiskowe, bo obfitują w sporo bramek, jednak w piątek liczba goli nie ma znaczenia. Najważniejsze, aby Arka zwyciężyła” - podkreślił.

 

Ojrzyński nie ukrywa, że przed konfrontacją z Górnikiem Łęczna ma zdecydowanie lepszą sytuację kadrową niż przed meczem z Cracovią. Do zdrowia wrócili bowiem pomocnicy Dominik Hofbauer, Marcus Vinicius i Yannick Kakoko, ale urazy wciąż wykluczają z gry bramkarza Konrada Jałochę oraz napastnika Josipa Barisica. Poza tym pomocnik Adrian Błąd złamał w Krakowie rękę.