Ostatni dzień internetowego etapu ESL Pro LEague rozwiał wszelkie wątpliwości. Po fatalnych meczach zarówno Team Kinguin, jak i Virtus.pro ulokowały się na dwóch ostatnich pozycjach. O ile „Pingwiny” nie zasłużyły na udział w kolejnym sezonie ligi profesjonalistów, spadając do ESEA Premier,  o tyle „Złota piątka” dostanie szansę na rehabilitację w barażach. O utrzymanie się w rozgrywkach powalczy z PENTA Sports, HellRaisers bądź BIG. Kogo zobaczymy w kolejnej odsłonie EPL? O tym przekonywać będziemy się od 16 do 18 maja.

To nie jedyne  niespodzianki. Na zwieńczenie zawodów w Dallas, które rozpocznie się już 31 maja, awansowało North, G2 Esports, mousesports, fnatic, Team EnVyUs oraz Natus Vincere. Oznacza to, że na finałach LAN-owych nie pojawią się gracze Astralis czy FaZe Clan, a więc strzelcy bezapelacyjnie wiodący prym na wszystkich ważnych turniejach w ostatnim czasie. Bez wątpienia zaskoczyła również kiepska dyspozycja HellRaisers. Srebrni medaliści z DreamHacka Tours razem z Virtus.pro mierzyć będą się w barażach. Oznacza to, że w kolejnym sezonie prestiżowej ligi zobaczymy Team LDLC – czarnego konia zmagań.