Solidarność Barcelony i Realu. Królewscy dwa kroki od tytułu

Piłka nożna
Solidarność Barcelony i Realu. Królewscy dwa kroki od tytułu
fot. PAP

W niedzielny wieczór w La Liga doszło do korespondencyjnego pojedynku dwóch gigantów - Realu i Barcelony. Starcie wypadło na remis... choć obie ekipy wygrały swoje mecze 4:1 - Katalończycy na wyjeździe z Las Palmas, a Królewscy u siebie z Sevillą. Madrytczycy są tym samym już o dwa kroki od mistrzowskiego tytułu.

Najważniejszy dla układu tabeli byl w niedzielny wieczór pojedynek Realu z Sevillą, bowiem każde zwycięstwo Barcelony nad Las Palmas nie miało większego sensu przy jednoczesnym triumfie Królewskich. Sevilla miała być dla gospodarzy najtrudniejszym przeciwnikiem w ostatnich kolejkach, ale już w pierwszych minutach goście musieli przełknąć gorzką pigułkę. W 10. minucie kuriozalnego gola strzelił Nacho, który błyskawicznie wykonał rzut wolny z 20 metrów i zanim rywale ustawili się w murze, posłał futbolówkę do siatki.

Tym samym gospodarze z Madrytu zdobyli bramkę w 62. kolejnym meczu we wszystkich rozgrywkach, stając się w tym momencie samodzielnym liderem tej statystyki w historii futbolu. Piłkarzom Realu było jednak mało i już w 23. minucie podwyższyli rezultat spotkania. Tym razem Cristiano Ronaldo znalazł się najlepiej w polu karnym Sevilli i dobił strzał jednego ze swoich kolegów. Dla Portugalczyka była już 400. bramka dla Realu we wszystkich oficjalnych meczach.

Do przerwy było więc 2:0 dla Królewskich, którzy taki wynik mogli zawdzięczać przede wszystkim Keylorowi Navasowi, który kilka razy zatrzymał piłkarzy gości. Na początku drugiej połowy golkiper z Kostaryki musiał jednak skapitulować po ładnej akcji Sevilli, którą precyzyjnym strzałem wykończył Stevan Jovetić. Goście zaatakowali po drugie trafienie... ale to madrytczycy ostatecznie dobili piłkarzy z południa kraju. Najpierw kapitalną bramkę zdobył Ronaldo, a tuż przed końcem wynik na 4:1 ustalił Toni Kroos. Było to ostatnie spotkanie Realu w tym sezonie przed własną publicznością.

W korespondencyjnym pojedynku Madryt - Barcelona, ci drudzy rozgrywali swoje spotkanie na Wyspach Kanaryjskich, gdzie zatrzymać spróbowało ich dzielne Las Palmas. Gospodarzom starczyło jednak koncentracji na 25 minut, bowiem wtedy Katalończycy otworzyli worek z bramkami. Akcja na 1:0 mogła zapierać dech w piersiach. Zaczęło się od kapitalnego odbioru Samuela Umtitiego. Później była genialna sztuczka Sergio Busquetsa i jeszcze lepsze prostopadłe podanie Andresa Iniesty. Na bramkę Las Palmas popędził Luis Suarez, który wyożył piłkę do pustej bramki Neymarowi, a temu pozostało już tylko dopełnić formalności.

Dwie minuty później było już 2:0, a prowadzenie podwyższył Suarez. Tym razem to Neymar asystował, a Urugwajczyk posłał futbolówkę do siatki precyzyjnym lobem. Takim rezultatem zakończyła się pierwsza połowa, a druga... rozpoczęła się od ciosu gospodarzy. Składna akcja została wykończona przez Bigasa, co mogło jeszcze podgrzać temperaturę spotkania. Nic z tego. Już kilka minut później dwa szybkie trafienia zaliczył Neymar, który skompletował hat-tricka i zabrał piłkarzom z Wysp Kanaryjskich nadzieję na dobry wynik. Przy wygranej Realu, triumf Barcelony nie miał jednak takiego znaczenia...

Do końca sezonu Barcelonie (87 punktów) pozostało już tylko domowe starcie z Eibar. Real (także 87 punktów) ma natomiast do rozegrania dwa pojedynki wyjazdowe - zaległy z Celtą Vigo oraz mecz 38. kolejki z Malagą. Przy takiej formie Królewskich, mogą oni pomału otwierać szampany za mistrzostwo Hiszpanii...

W niedzielę poznaliśmy także ostatniego spadkowicza z La Liga. Do Granady i Osasuny dołączył Sporting Gijon, który spadnie z ligi mimo zwycięstwa z Eibar 1:0.

 

Komplet wyników i tabela po 37. kolejce La Liga TUTAJ.

psl, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze