Po ostatniej wpadce na wyjeździe z West Ham United, Tottenham stracił szansę na mistrzostwo Anglii. Tytuł w piątek wywalczyła Chelsea, więc "Spurs" z Manchesterem United grali głównie o prestiż i godne pożegnanie White Hart Lane. Stadion, który może pomieścić ponad 30 tysięcy fanów, stał się nieco za ciasny na obecne czasy, więc prezes Daniel Levy musiał podjąć radykalną decyzję. W przyszłym sezonie "Koguty" będą grały na Wembley, a nowy obiekt ma zostać w całości wybudowany w 2018 roku. Według planów będzie mogło na niego wejść ponad 60 tysięcy osób.

Gospodarze mogli też zapewnić sobie wicemistrzostwo kraju - do tego wystarczył im remis. Od początku ruszyli więc do ataku, czego efektem był ładny gol Vicora Wanyamy, który wykorzystał dośrodkowanie Bena Daviesa. Prowadzenie Tottenhamu mogło być wyższe, lecz David de Gea kilka strzałów obronił. Goście, którzy nie grali w podstawowym składzie - zabrakło m.in. Henrika Mkhitaryana, Andera Herrery czy Marcusa Rashforda - byli zdecydowanie rzadziej przy piłce, przez co nie stwarzali groźnych sytuacji.

Na początku drugiej połowy swoją pierwszą bramkę przeciwko Manchesterowi United zdobył Harry Kane. Gości stać było tylko na honorowe trafienie autorstwa Wayne'a Rooneya, który wykorzystał ładną akcję Anthony'ego Martiala.

Tottenham utrzymał korzystny wynik i godnie żegna się ze stadionem, który był jego domem od 118-stu lat. Zwycięstwo zapewniło mu też wicemistrzostwo kraju.

Tottenham - Manchester United 2:1 (1:0)

Bramki: Wanyama 6, Kane 48 - Rooney 71.

Tottenham: Lloris - Trippier (83 Walker), Alderweireld, Vertonghen, Davies - Wanyama, Dier - Eriksen (90+2 N'Koudou), Alli, Son (72 Dembele) - Kane.

Manchester United: De Gea - Bailly, Smalling, Jones, Blind - Carrick, Tuanzebe (61 Herrera) - Lingard (61 Mkhitaryan), Mata (79 Rashford), Rooney - Martial.

Żółte kartki: Wanyama - Rooney, Bailly.