Stawka spotkania sprawiła, iż obydwie drużyny rozpoczęły niezwykle ostrożnie, czego efektem była mało interesująca gra w pierwszej połowie. Próbowano jedynie strzałów z dystansu, ale były to próby nieudane i mało efektowne, nie potrafiące podnieść temperatury na trybunach. Znacznie ciekawsze widowisko było po przerwie.

 

Najpierw, w 48. min. nad poprzeczką główkował Gerson, a po chwili gorąco było pod bramką Górnika, kiedy Wojciech Małecki wybił piłkę po dobrym strzale Krzysztofa Piątka i nie dał się pokonać także Mateuszowi Cetnarskiemu. Ponieważ akcje przenosiły się szybko spod jednej pod drugą bramkę, łęcznianie wywalczyli kolejny róg i w 50. min po świetnym dośrodkowaniu Javiera Hernandeza Leandro głową wbił piłkę do siatki.

 

Uzyskanie prowadzenia wyraźnie uskrzydliło podopiecznych Franciszka Smudy, którzy wyzbyli się zbytniej nerwowości i znacznie swobodniej zaczęli operować piłką. Swojej przewagi dość długo jednak nie potrafili potwierdzić drugim trafieniem, bo piłkę po zbyt słabych strzałach Szymona Drewniaka czy Grzegorza Piesio wychwytywał Grzegorz Sandomierski.

 

W 73. min piłkarze Cracovii byli bliscy wyrównania, kiedy po koronkowej akcji lewą stroną boiska Mateusz Szczepaniak posłał piłkę kilka metrów od bramki. W odpowiedzi silnym uderzeniem z 35 metrów popisał się Bartosz Śpiączka, ale i tym razem golkiper Cracovii był na posterunku.

 

W 76. min. po kolejnym kornerze dla Górnika w polu karnym Sandomierskiego powstało spore zamieszanie, w którym do piłki dopadł Adam Dźwigała i po jego silnym strzale odbiła się ona od wewnętrznej strony poprzeczki i spadła za linią bramkową.

 

Po drugim golu podopieczni Jacka Zielińskiego jakby zrezygnowali z walki, a niesieni dopingiem zawodnicy Górnika raz po raz atakowali. Po jednej z takich akcji wydawało się, że Hernandez wychodzący sam na sam z Sandomierskim zdobędzie trzecią bramkę dla Górnika, ale kopnął tak, że trafiła ona pod nogi Śpiączki, a najskuteczniejszy snajper gospodarzy nie zmarnował okazji ustalając w 82. min wynik spotkania.

W końcowych minutach łęcznianie mieli jeszcze przynajmniej cztery sytuacje dogodne do podwyższenia rezultatu, a m.in. po strzale Piotra Grzelczaka piłka trafiła w poprzeczkę.

 

Górnik Łęczna - Cracovia 3:0 (0:0).

 

Bramki: 1:0 Leandro (50-głową), 2:0 Adam Dźwigała (76), 3:0 Bartosz Śpiączka (82).

 

Górnik Łęczna: Wojciech Małecki - Paweł Sasin, Adam Dźwigała, Gerson, Leandro - Javier Hernandez, Josimar Atoche, Szymon Drewniak, Łukasz Tymiński (60. Grzegorz Piesio), Piotr Grzelczak - Bartosz Śpiączka.

 

Cracovia: Grzegorz Sandomierski - Diego Ferraresso, Piotr Malarczyk, Hubert Wołąkiewicz (51. Piotr Polczak), Paweł Jaroszyński - Mateusz Szczepaniak, Marcin Budziński, Damian Dąbrowski (85. Milan Dimun), Mateusz Cetnarski (71. Tomas Vestenicky), Sebastian Steblecki - Krzysztof Piątek.

 

Żółte kartki: Górnik Łęczna: Leandro, Josimar Atoche, Bartosz Śpiączka. Cracovia Kraków: Paweł Jaroszyński.

 

Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa).

 

Widzów: 4 418.