Sporty walki

Borek: Szpilka - Kownacki? "Babyface"...

Ale taki bokserski galimatias, to nic nowego w tej branży. Jak świat światem odwoływano walki z różnych przyczyn, nie zawsze jasnych i oczywistych, by za chwilę ogłosić nowe.

 

Wach pojechał na sparingi do Derrecka Chisory, który 27 maja miał walczyć z Robertem Heleniusem, ale ten ciekawie zapowiadający się rewanż (sześć lat temu kontrowersyjnie wygrał Fin) odwołano, więc i sparingi skończyły się po tygodniu. A Polak został na lodzie, bo Dillian Whyte z którym miał zmierzyć się 3 czerwca na Wyspach Brytyjskich doznał kontuzji stopy i z tego co mówi jego promotor, Eddie Hearn, wyjdzie do ringu nie wcześniej niż w lipcu. Ale czy z Wachem ? Tego nie powiedział.

 

Artur Szpilka też zacierał ręce, że wreszcie dorwie Dominica Breazeale’a i udowodni mu, że jest od niego lepszy, lecz znów powtórzyła się sytuacja, która miała miejsce zimą. Polak miał walczyć z Amerykaninem 25 lutego na gali w Alabamie, i niestety nic z tego nie wyszło. Z Breazealem ostatecznie bił się Izu Ugonoh. Przegrał przez nokaut, ale miał rywala na deskach i niewiele brakowało, by to on wyszedł z tej emocjonującej, bokserskiej wojny zwycięsko.

 

Później Szpilka miał walczyć w Nowym Jorku, były dwie kwietniowe daty, jedna na Long Island, druga w Barclays Center na Brooklynie. Tę  pierwszą skasowano dość szybko, a w Barclays, gdzie „Szpila” miał zmierzyć się z Adamem Kownackim, walczyli inni.

 

Teraz Szpilka ma pretensję, że znów zabrakło dla niego miejsca w kolejnym rozdaniu. Widocznie uznano, że Breazeale nie ma interesu, by z nim walczyć, a być może, niepotrzebnie, informacja o walce ujrzała światło dzienne przed jej oficjalnym ogłoszeniem.

 

Od początku twierdziłem, że do niej nie dojdzie, bo Szpilka ze swoim niewygodnym stylem, odwrotną pozycją i szybkością mógłby okazać się dla Breazeale’a zbyt trudnym rywalem. A wygrana z Polakiem niewiele mu przecież daje.

 

Teraz pojawia się informacja, że 15 lipca, w Nowym Jorku (Long Island lub Barclays) zobaczymy jednak Szpilkę w starciu z Kownackim, który jutro ląduje na warszawskim Okęciu, by jeszcze tego samego dnia zameldować się w Osadzie Śnieżka w Łomnicy koło Karpacza, gdzie Tomasz Adamek przygotowuje się do PBN 7. Kownacki będzie jego sparingpartnerem, więc przy okazji może tam potrenować przed ewentualnym pojedynkiem ze „Szpilą”.

 

Na dziś jednak pewny (na ile w boksie można być czegokolwiek pewnym) jest tylko występ Andrzeja Fonfary , który 3 czerwca w Montrealu podejmie drugą próbę zdobycia pasa WBC kategorii półciężkiej, należącego do Adonisa Stevensona. Rewanż z urodzonym na Haiti „Supermanem” zapowiada się pasjonująco. Kanadyjczyk grozi, że tym razem znokautuje „Polskiego Księcia”, a Fonfara, który wrócił do wielkiej gry w kwietniu, po znokautowaniu w ostatniej rundzie Chada Dawsona, zapowiada, że będzie odwrotnie. Tam naprawdę może być gorąco.

 

A co z Krzysztofem Zimnochem, który ponoć miał walczyć z Aleksandrem Powietkinem? To informacja widmo. Andrzej Wasilewski, zapytany o to w „Puncherze” odpowiedział, że nie ma pojęcia. Dla niego jest to nic nie znacząca wiadomość.

 

Niestety takich informacji jest najwięcej, sztuką jest sobie z tym radzić i umiejętnie je przesiewać. To one w dużej mierze tworzą ten bokserski galimatias.