Akcja Karima Benzemy w rewanżowym meczu półfinałowym Ligi Mistrzów przeciwko Atletico Madryt była na wagę awansu Realu Madryt do finału tych rozgrywek. Francuz ma okazję wygrać trzeci Puchar Europy w ostatnich czterech latach, ale jego celem jest także powrót do reprezentacji, z której został wydalony dwa lata temu za udział seksaferze, w której to rzekomo nagrał swojego kolegę z kadry, Mathieu Valbuenę będącego wówczas z nieznaną kobietą.

 

- To wszystko to wielka farsa. Nie wiedzą jaka jest prawda, a w międzyczasie, kiedy ja chcę i jestem gotowy do gry dla reprezentacji, oni mnie nie chcą. Zupełnie inaczej to wygląda z Valbueną.  Twierdzi, że mu groziłem, że się boi, a po tym wszystkim chce grać ze mną w drużynie. Musi z tym skończyć. Nie wiem dlaczego tak mówi na mój temat. Musi przestać zmyślać. To strasznie mnie irytuje. Wystarczyło, żeby powiedział co tak naprawdę się wydarzyło i wówczas nie byłoby dzisiaj tematu – zaznacza Benzema, cytowany na łamach włoskiego skysport.

 

Od tematu Valbueny napastnik Królewskich przechodzi do tematu Didiera Deschampsa, selekcjonera reprezentacji Francji. -  Nie chcę słyszeć żadnych wyjaśnień od nikogo oprócz trenera. Mówi się, że można mnie powołać, ale on sądzi inaczej. Prawda jest taka, że na spokojnie mógłbym sobie to wszystko darować, odpuścić po tym co widziałem i usłyszałem. Ale to nie jest mój charakter. Kiedy twoje imię wymienia premier lub prezydent, wszystko staje się skomplikowane. Doświadczyłem trudnego okresu, nie było mi łatwo. Chcą, żebym przyznał się do czegoś, czego nie zrobiłem. Ze sportowego punktu widzenia jestem przygotowany prawie na maksimum. Chciałbym wrócić do reprezentacji. Będąc najlepszym strzelcem w kadrze spośród wszystkich zawodników obecnie tam grających, należy mi się przynajmniej wyjaśnienie – przyznaje.

 

Francuzowi nie pozostaje nic innego jak skupić się w tym momencie na grze w klubie.- Grałem w czterech półfinałach w koszulce Realu przez te siedem lat i zawsze prezentowaliśmy najwyższy poziom, regularnie kończąc sezon z trofeum. To co doświadczam grając w Madrycie to dla mnie sen – twierdzi na koniec Benzema.