Frankowski: Legia Warszawa blisko tytułu

Piłka nożna
Frankowski: Legia Warszawa blisko tytułu
fot. Cyfrasport

- Jagiellonia po remisie z Legią raczej nie zostanie mistrzem, za to rywale wykonali olbrzymi krok w kierunku tytułu - uważa czterokrotny król strzelców ekstraklasy Tomasz Frankowski, który niebawem wróci na boisko i zagra z legendami ligi hiszpańskiej.

Na dwie kolejki przed zakończeniem rozgrywek Legia ma dwa punkty przewagi nad tercetem: Jagiellonia, Lech Poznań, Lechia Gdańsk.

- Stołeczny zespół czeka trudny wyjazd do Kielc i u siebie spotkanie z Lechią. Wiele się może zdarzyć, w tabeli jest ciasno, ale to Legia ma wszystko w swoich rękach i zapewne zwycięży w lidze, choć rzutem na taśmę. Jagiellonia przez 20 kolejek była liderem, jednak prawdopodobnie skończy sezon na drugim lub trzecim miejscu, co też będzie sukcesem - powiedział Frankowski, który z dorobkiem 168 goli plasuje się na trzeciej pozycji listy strzelców wszech czasów, za Ernestem Pohlem - 186 i Lucjanem Brychczym - 182.

Po niedawnym pogromie w Gdańsku (0:4), w miniony weekend Jagiellonia przed własną publicznością bezbramkowo zremisowała z Legią 0:0. Wcześniej "wyciekła" informacja, że po ostatnim meczu z podlaskim zespołem żegna się trener Michał Probierz.

- Zabrakło mi akcji oskrzydlających, które być może przyniosłyby zwycięską bramkę z Legią. Drużynie udało się pozbierać po przegranej z Lechią, lecz remis sprawia, że trzeba patrzeć dalej na wyniki innych drużyn. Jagiellonia po remisie z Legią raczej nie zostanie mistrzem Polski, choć chciałbym się mylić. Rywale za to wykonali olbrzymi krok w kierunku tytułu - dodał były napastnik m.in. Wisły Kraków, RC Strasbourg, Wolverhamptonu i Chicago Fire.

42-letni Frankowski już dawno zakończył sportową karierę, później był jednym z asystentów selekcjonera Franciszka Smudy podczas Euro 2012. 9 czerwca "Franek-łowca bramek" wróci jednak na boisko i znów wystąpi na stadionie Legii, na którym strzelił kilka ważnych goli. Tym razem zagra w ekipie dawnych gwiazd polskiej reprezentacji ze sławami hiszpańskiej La Ligi.

- Ponad dekadę temu miałem okazję bronić barw hiszpańskich drużyn Elche i Tenerife. To były kluby drugoligowe, ale miłych wspomnień nie brakuje. Jako zawodnik Elche uzyskałem swego jedynego hat-tricka na tamtejszych boiskach, a miało to miejsce z Numancią. Z kolei w debiucie na Teneryfie strzeliłem bramkę w wygranej potyczce, więc z miejsca zdobyłem sympatię kibiców - nadmienił.

W zespole La Ligi mają zagrać m.in. Fernando Morientes, Christian Karembeu, Michel Salgado, Gaizka Mendieta, Steve McManaman i Gianluca Zambrotta, zaś w polskim - Jerzy Dudek, Tomasz Hajto, Jacek Krzynówek, Michał Żewłakow i Tomasz Kłos.

- W 2001 roku zagrałem w meczu, który do dziś wspomina wielu polskich fanów futbolu. W kwalifikacjach Ligi Mistrzów Wisła Kraków trzykrotnie obejmowała prowadzenie ze słynną Barceloną, do przerwy prowadziliśmy 3:2, a ja strzeliłem jedną z bramek, ale niestety przegraliśmy 3:4. Później doznałem kontuzji i na rewanż (0:1) do Hiszpanii poleciałem turystycznie. Wielką klasę potwierdzili wówczas m.in. Rivaldo i Patrick Kluivert - dodał Frankowski, który na początku kariery grał też w Japonii.

AŁ, PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze