Ojrzyński: Nie chcemy słuchać wieści z Chorzowa

Piłka nożna
Ojrzyński: Nie chcemy słuchać wieści z Chorzowa
fot. Cyfrasport

Zwycięstwo w ostatnim meczu ekstraklasy w Lubinie z KGHM Zagłębiem zapewni piłkarzom Arki utrzymanie. - Chcemy wygrać, bo wtedy nie musimy nasłuchiwać wieści z Chorzowa, gdzie Ruch gra z Górnikiem Łęczna - powiedział trener gdynian Leszek Ojrzyński.

Pierwszy spadkowicz wyłoniony został w 36. kolejce – po remisie 1:1 w Gdyni wiadomo, że ekstraklasę opuści Ruch Chorzów. O uniknięcie degradacji walczą jeszcze dwa zespoły – Arka i Górnik Łęczna. W ostatnim meczu (grupa spadkowa rozpocznie swoje spotkania w piątek o 20.30) gdynianie zmierzą się w Lubinie z KGHM Zagłębiem, natomiast podopieczni trenera Franciszka Smudy zagrają na wyjeździe z Ruchem.

 

W lepszej sytuacji są zawodnicy beniaminka, bo zwycięstwo zapewni im utrzymanie. Obie drużyny mają co prawda po 21 punktów, ale po sezonie zasadniczym wyżej w tabeli byli żółto-niebiescy.

 

- Jeśli odniesiemy zwycięstwo, nie musimy nasłuchiwać wieści z Chorzowa. Teraz wszystko zależy od nas, a przecież po ostatnich remisach i porażkach mogliśmy być poza grą. Opatrzność tak sprawiła, że jesteśmy w walce, a to sygnał, że musimy zrobić wszystko zrobić, aby wykorzystać szansę - stwierdził Ojrzyński.

 

Gdyński szkoleniowiec, który 31 maja skończył 45 lat, ma nadzieję, że jego drużyna zagra zdecydowanie lepiej niż w ostatnim spotkaniu z Ruchem, z którym zremisowała 1:1.

 

- Historia nie może się powtórzyć, bo z chorzowianami szybko straciliśmy bramkę i musieliśmy gonić wynik. To rywali uskrzydlało i było trochę nerwowo. Teraz jedziemy zagrać zdecydowanie lepszy mecz - zapewnił.

 

Faworytami spotkań w Chorzowie i Lubinie, a tak przynajmniej wynika z kursów bukmacherów, są goście.

 

- Wiem, że sporo spekuluje się o naszym meczu. Zobaczymy jak będzie w piątek, ale ja na miejscu trenera Stokowca dałbym szansę młodym zawodnikiem. Ogrywanie mniej doświadczonych chłopaków w sytuacji, kiedy cel został zrealizowany, to naturalna rzecz. W ostatnim spotkaniu Lechii z Pogonią w szczecińskim zespole też zabrakło kilku piłkarzy. Poza tym Zagłębie swojej pozycji nie poprawi, zatem pieniędzy im nie przybędzie - skomentował.

 

Powszechnie jednak wiadomo, że kibice Arki i Zagłębia się przyjaźnią, doskonale znają się również szkoleniowcy tych zespołów – Ojrzyński ze Stokowcem grali razem w trzecioligowym AZS AWF Warszawa (w tamtym zespole występował także Maciej Skorża). Trener Arki zapewnia jednak, że będzie to czyste spotkanie.

 

- Ludzie często szukają podwójnego dna, ale my wiemy, że czeka nas ciężkie zadanie. To już nie te czasy, kiedy na boiskach działy się różne rzeczy. Teraz nikt sobie na coś takiego nie pozwoli i każdy wychodzi, żeby wygrać. Zagłębie także zagra o zwycięstwo. Nie patrzymy jednak na to, kto wystąpi w Zagłębiu, ale skupiamy się na sobie. Musimy być skupieni, zdeterminowani i zagrać tak, aby cieszyć się w drodze powrotnej do domu - przyznał.

 

Przed meczem w Lubinie zawodnicy Arki trenowali poza Gdynią. Żółto-niebiescy byli na dwóch krótkich zgrupowaniach - w poniedziałek wyjechali do Gniewina, natomiast w środę udali się do Grodziska Wielkopolskiego, skąd w czwartek popołudniu wyruszą do Lubina.

 

- Widzę same plusy takiego rozwiązania. W Grodzisku odbędziemy dwa treningi na bardzo dobrej płycie i cały czas jesteśmy razem, dzięki czemu możemy się skoncentrować oraz skonsolidować przed najważniejszym meczem sezonu. Korzystne jest również to, że rozłożyliśmy podróż na dwa dni, bo z Grodziska jest znacznie bliżej do Lubina niż z Gdyni - wyjaśnił.

 

Po pauzie za żółte kartki do składu wraca austriacki środkowy pomocnik Dominik Hofbauer. Kilku zawodników narzeka co prawda na różne urazy (złamana ręką wyeliminowała tylko rezerwowego bocznego pomocnika Adriana, Błąda), ale należy oczekiwać, że w konfrontacji z Zagłębiem Arka zagra w najsilniejszym składzie.

ŁK, PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze