El. ME piłkarzy ręcznych: Polacy zmieniają Władysławowo na Norwegię

Piłka ręczna
El. ME piłkarzy ręcznych: Polacy zmieniają Władysławowo na Norwegię
fot. Cyfrasport

Przygotowujący się do ostatnich eliminacyjnych meczów mistrzostw Europy polscy piłkarze ręczni zakończyli zgrupowanie w Cetniewie. W środę biało-czerwoni wylecą z do Norwegii, gdzie zagrają w towarzyskim turnieju. We Władysławowie trenowało 18 zawodników.

Na zgrupowanie w Centralnym Ośrodku Sportu Cetniewo, które rozpoczęło się 1 czerwca, trener Piotr Przybecki powołał 19 zawodników. W tym gronie było ośmiu debiutantów.

- Sprawy osobiste uniemożliwiły przyjazd do Władysławowa Markowi Daćce i na razie nie wiadomo, jak długo nie będę miał go do dyspozycji. W miejsce obrotowego Górnika Zabrze powołałem Patryka Walczaka z Vive Tauronu Kielce. Poza tym bezpośrednio na mecz z Serbią przyjedzie Kamil Syprzak, który z Barceloną grał w Final Four Ligi Mistrzów, a teraz czeka go jeszcze rywalizacja w Copa del Rey. Na miejsce w reprezentacji mogliby również liczyć bracia Tomasz i Maciej Gębala oraz Paweł Paczkowski, którzy są jednak kontuzjowani - powiedział Przybecki, który debiutuje w roli selekcjonera reprezentacji narodowej.

Kadrowicze ćwiczyli nad morzem przez sześć dni. Ostatni trening odbyli we wtorek przed południem, a później mieli zaplanowaną odnowę biologiczną.

- To był jedyny ulgowy dzień, bo wcześniej ćwiczyliśmy dwa razy dziennie. Zajęcia mieliśmy nie tylko na hali, ale również na siłowni. Na początku musieliśmy się poznać, bo niektórzy chłopacy byli trochę onieśmieleni powołaniami do kadry. Sporo rozmawialiśmy o naszych założeniach i wizji gry, ale od razu przystąpiliśmy również do działania. Na treningach najwięcej czasu poświęciliśmy obronie oraz przejściu z niej do kontry. Wykonaliśmy także zawodnikom różne testy, aby mieć ich pełniejszy obraz - wyjaśnił 45-letni szkoleniowiec.

W środę o godzinie 13.10 biało-czerwoni wylecą z Gdańska do Oslo, skąd udadzą się autokarem do miejscowości Elverum, gdzie wezmą udział w towarzyskim turnieju. Rywalami Polaków będą skandynawskie drużyny - w czwartek zmierzą się ze Szwecją, w piątek z Islandią, natomiast w niedzielę zagrają z gospodarzami imprezy.

- To niezwykle silnie obsadzony turniej, jednak jest to dla nas korzystne. Od razu zostaniemy rzuceni na głęboką wodę, ale jesteśmy na etapie uczenia się i dobrze, że mamy okazję pobierać korepetycje od tak klasowych zespołów - podkreślił trener.

Z Norwegii „Orły” Przybeckiego udadzą się bezpośrednio do Niszu, gdzie w środę 14 czerwca w przedostatnim eliminacyjnym meczu mistrzostw Europy zagrają z liderem grupy 2. Serbią. Później drużyna przeniesie się do Gdańska, gdzie w niedzielę 18 czerwca konfrontacją z Rumunią zakończy kwalifikacje.

- Wiadomo, że w sporcie liczą się głównie wyniki, ale chyba każdy zdaje sobie sprawę w jakim znaleźliśmy się miejscu. Na wykreowanie nowej drużyny narodowej potrzeba czasu, a jesteśmy na początku tego procesu, co nie oznacza, że potraktuję dwa ostatnie eliminacyjne mecze jako test dla nowych zawodników, w których wynik będzie sprawą drugorzędną. Mamy jeszcze minimalne szanse, aby w styczniu przyszłego roku zagrać w Chorwacji i jeśli jest taka matematyczna możliwość, trzeba zrobić wszystko, aby ją wykorzystać - podsumował Przybecki.

ŁK, PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze