Van Dijk jest jednym z czołowych obrońców Premier League, więc nic dziwnego, że interesuje się nim wiele ekip. Spokojnie możemy mówić więc o Chelsea, Manchesterze City, Liverpoolu, a w pewnym momencie przebąkiwało się nawet o przenosinach do któregoś z hiszpańskich gigantów. Ostatecznie jednak to kluby z Anglii wyrażały największe zainteresowanie - szczególnie te dwa pierwsze.

W ostatnich dniach doszło jednak do pewnego zwrotu. Według angielskich mediów to Liverpool miał wygrać walkę o van Dijka, oferując mu około 180 tysięcy funtów tygodniowo, dodatkowo płacąc Southampton ponad 50 milionów funtów! "Święci" zareagowali bardzo szybko i stanowczo - kategorycznie odcięli się od plotek. Dodali, że zawodnik ten nie jest na sprzedaż, a sprawa niedługo trafi do władz Premier League. Dlaczego? By zbadać nielegalne zachowanie Liverpoolu, który miałby kontaktować się z piłkarzem bez wcześniejszego uzgodnienia warunków z jego klubem macierzystym.

Na odpowiedź Liverpoolu nie trzeba było długo czekać. Zaskoczenie jest jednak spore...
Liverpool Football Club chciałby wyrazić ubolewanie w związku z medialnymi spekulacjami dotyczącymi Southampton i zawodnikami transferowanymi między klubami. Przepraszamy właściciela, zarząd oraz kibiców Soutampton za nieporozumienie w sprawie Virgila van Dijka. Szanujemy stanowisko Southampton i możemy potwierdzić, że zakończyliśmy zainteresowanie tym zawodnikiem.
Jest to o tyle dziwne, że klub bardzo szybko zareagował na... doniesienia medialne, przyznając się poniekąd do winy. Jest mało prawdopodobne, by władze Premier League były w stanie odnieść się do protestu Southampton, ale jak widać nie będą musiały nawet zaczynać postępowania.