Już przed trzecim meczem wiadomo było, że Stelmet to prawdziwy domator. U siebie czuje się znacznie lepiej niż na wyjeździe. O niegościnności mistrza przekonał się Polski Cukier. Pytanie przed wtorkowym mecze brzmiało, czy potrafią odpłacić pięknym za nadobne i wykorzystać wyjazdowe słabości mistrza.

 

Okazało się, że potrafią. Wygrali 84:74. Oczywiście trochę w tym zasługa zielonogórzan, którzy tradycyjnie już zagrali słabiej niż u siebie (poza rewelacyjnym Thomasem Kelatim). Ale najważniejsze było zachowanie Torunian. Serce, koncentracja, pasja i przede wszystkim konsekwentnie realizowany plan. To zagrało i to jak.

 

- Wszyscy mówiąc kolokwialnie pokazali jajakrótko acz treściwie podsumował jeden z bohaterów spotkania Łukasz Wiśniewski. Właśnie on miał być jednym z kluczy do zwycięstwa. Jeden z liderów torunian w Zielonej Górze zagrał fatalnie. Trafił zaledwie 1 na 19 rzutów. W Toruniu też nie od razu się przełamał. Potrzebował aż trzech rzutów w jednej akcji, by wreszcie trafić. Ale za to po dwóch nieudanych próbach spod kosza, od razu za trzy. I widać był jak grają w nim emocje, bo po trafieniu podniósł ręce do góry. Skrzydłowy ostatecznie skończył na 12 punktach, do których dorzucił pięć zbiórek i asyst.

 

Ale bohaterów w Toruniu było więcej. Przede wszystkim Cheikh Mbodj, który skompletował double-double (21 punktów i 10 zbiórek), a do tego wykonał niesamowitą pracę w obronie. Podwójne zdobycze zanotował też Obie Trotter (11 punktów i aż 14 asyst). Dobre momenty mieli Bartosz Diduszko, Kyle Weaver, czy Aleksander Perka.

 

- Atak zafunkcjonował, przez to lepiej się czuliśmy w obronie, grało się dobrze po obu stronach parkietu – tłumaczył Wiśniewski.

 

Inne klucze do zwycięstwa pokazują statystyki.  Niezwykle ważna była przewaga gospodarzy w zbiórkach (38-20). Skuteczność z gry też na korzyść Pierników 52 – 40.

 

Kluczowe pytanie przed czwartym starciem są dwa. Czy torunianie są w stanie utrzymać intensywność gry z wtorku? Czy Stelmet znów na wyjeździe będzie nie w sosie?

 

Na pierwsze odpowie Łukasz Wiśniewski: - Musimy wyjść agresywnie po jednej i drugiej stronie parkietu. To będzie klucz i  niech się dzieje wola nieba

 

Na drugie Łukasz Koszarek: - Ta porażka to mały przystanek na drodze do mistrzostwa.  Przegrupujemy się, wysadzimy nasze błędy i pojedziemy dalej. Kolejny mecz w czwartek. Nikt nie grał wielkich minut od nas, będziemy gotowi, by w czwartym meczu zagrać lepiej.

 

Transmisja czwartego meczu finałowego PLK Polski Cukier Toruń - Stelmet BC Zielona Góra w Polsacie Sport. Początek o 17:20.