Po pięciu seriach spotkań w grupie E eliminacji mistrzostw świata 2018 Polska z 13 punktami pewnie prowadzi, a Rumunia z sześcioma zajmuje czwarte miejsce. Biało-Czerwoni zanotowali jeden remis i cztery razy wygrywali, w tym z sobotnim rywalem na jego boisku (3:0).

Prusik przyznał, że nie należy się sugerować tym, co było do tej pory i spotkanie w Warszawie na pewno będzie miało inny przebieg niż to w Bukareszcie.

„Rumuni będę podwójnie zmotywowani, bo dla nich to jest mecz o wszystko. Wiedzą, że mają małe szanse na wygranie grupy, ale liczą na drugie miejsce i grę w barażach. Dodatkowo po wysokiej porażce u siebie czują respekt przed nami i na pewno nie zagrają otwartej piłki. A ponieważ to zespół dobrze wyszkolony technicznie, będziemy musieli uważać na ich kontrataki, bo będą w tym groźni” – dodał.

Były kapitan reprezentacji Polski zwrócił uwagę, że niektórzy piłkarze Biało-Czerwonych na mecz z Rumunią przyjadą prosto z urlopów. Według niego może to mieć dobre, ale też złe skutki.

„Taki Robert Lewandowski sądzę, że potrzebował odpoczynku po długim sezonie i będzie bardziej świeży po powrocie z wakacji. Może czuć głód piłki. Ale może być też inaczej. Są piłkarze, którzy potrzebują rytmu gry, a ten został zakłócony, bo sezon zakończyli kilka tygodni temu. Jaki to będzie miało wpływ i czy w ogóle będzie miało, dowiemy się tak naprawdę w sobotę. Na pewno trener Adam Nawałka wziął to pod uwagę” – skomentował Prusik.

Selekcjoner polskiej reprezentacji musiał też podczas przygotowań do starcia z Rumunią pogodzić się z brakiem pauzującego za kartki Kamila Glika. Według byłego piłkarza m.in. Śląska Wrocław absencja zawodnika AS Monaco to bardzo duże osłabienie Biało-Czerwonych.

„Kamil z Michałem Pazdanem tworzyli świetną parę stoperów, a teraz jednego z nich zabraknie. Nie trzeba mówić, jak ważne jest zgranie i zrozumienie w obronie, a teraz pojawi się jakiś nowy zawodnik, nowy element. Kamil był w ostatnich miesiącach w świetnej formie, więc tym bardziej szkoda, iż nie zagra. To w tej chwili jeden z najlepszych obrońców w Europie i nie będzie łatwo go zastąpić” – podkreślił.

Mimo braku Glika i pewnej niewiadomej co do formy zawodników, którzy wracają z urlopów, były kapitan reprezentacji stawia na drużynę Nawałki.

„Jesteśmy faworytami, ale trzeba to jeszcze potwierdzić na boisku. Mecz sam się nie wygra. To spotkanie jest bardzo ważne nie tylko dla Rumunów, ale także dla nas, bo jeżeli wygramy, to na 90 procent pojedziemy na mistrzostwa. Później mamy jeszcze u siebie spotkania z Kazachstanem oraz Czarnogórą oraz wyjazdy do Danii i Armenii, ale nic nie powinno nam odebrać awansu. Już mamy sześć punktów przewagi, a może być po sobotniej wygranej jeszcze więcej. To bardzo ważny mecz dla obu zespołów i dlatego zapowiada się bardzo ciekawie” – podsumował Prusik.

Początek spotkania Polska – Rumunia w Warszawie w sobotę o godz. 20.45.