Kmita: Euro U-21 przyniesie nam tyle korzyści co mistrzostwa w 2012 roku

Piłka nożna

Pomimo blamażu zespołu trenera Smudy na Euro 2012, to reszta się udała wspaniale. Dziś wspominając tamto wydarzenie, sport zszedł na drugi plan. Korzystamy z tego wszystkiego co udało się wtedy zrobić i z opinii o Polsce, która jest utrwalona do dziś - powiedział Dyrektor ds. sportu Telewizji Polsat, Marian Kmita.

Przemysław Iwańczyk: Pierwszym rywalem Polaków na Euro U-21 będzie Słowacja, zespół z wielkimi aspiracjami. Drużyna, która w eliminacjach pokonała m.in. Turcję oraz Holandię. Z jakimi nadziejami możemy przystępować do tego turnieju?

 

Marian Kmita: Nadzieje zostały opisane na Twitterze przez Zbigniewa Bońka. ”Chodzi o to, żeby zawodnicy grali dobrze i nie przynieśli wstydu Rzeczypospolitej, a żeby Polska pokazał się jako kraj ludzi pogodnych, przyjaznych, serdecznych”. Myślę, że to co Zbyszek napisał jest mądre, bo chodzi o te same korzyści, które mieliśmy w roku 2012. Pomimo blamażu zespołu trenera Smudy, to reszta się udała wspaniale. Dziś wspominając tamto wydarzenie, sport zszedł na drugi plan. Korzystamy z tego wszystkiego co udało się wtedy zrobić i z opinii o Polsce, która jest utrwalona do dziś.

 

 

Rozgrzebmy sprawę, która rozpalała kibiców przez wiele tygodni, a mianowicie nieobecności Piotra Zielińskiego i Arkadiusza Milika. To jest wielka strata dla reprezentacji?

 

Z mojego punktu widzenia jest to wielka strata. Z Milikiem i Zielińskim ta drużyna byłaby jeszcze bardziej nośna, byłby na nią większy popyt i bardziej przypominałaby zespół Adama Nawałki. Tak się nie stało. Z punktu widzenia trenera Dorny, to chyba nawet lepiej, że on nie zmienił potrawy, ale dodał tylko pieprzu i soli, czyli Kapustka i Linetty - zawodnicy, którzy nie zmieniają konstrukcji tej drużyny. Nie powodują frustracji u tych, którzy chcieliby grać w pierwszej jedenastce. Zobaczymy jak to będzie, trzy wielkie mecze przed nami. Cokolwiek się zdarzy, jakikolwiek wynik padnie, to jeśli będą one wyglądały jak sobie tego życzymy, to przyniosą dużo korzyści polskiej piłce.

 

Przy galopującej wręcz koniunkturze, myśle, że gdyby mecz otwarcia zorganizować na Stadionie Narodowym, tak jak i w meczu dorosłej reprezentacji z Rumunią, nie byłoby wolnych miejsc.

 

Myślę, że PZPN trochę nie doszacował popytu na tę imprezę. Nasi koledzy z PZPS-u też nie wierzyli, że inauguracja mistrzostw świata 2014 może się odbyć na PGE Narodowym, a później odpychali od siebie pomysł, żeby półfinały i finał się tam odbyły. Jak się później okazało nie było się czego bać, bo spokojnie by wypełnili wszystkie miejsca kibicami. Myślę, że PZPN miał nieco inny pomysł. Wybór tych sześciu miast to fragment takiej polityki, żeby doceniać ośrodki, a Narodowy był faktycznie ekskluzywną areną pierwszej reprezentacji. Gdańsk, Poznań i Wrocław to miejsca na mecze towarzyskie. W Lublinie mamy wspaniały stadion, Kielce wiadomo, że od lat zasługują na docenienie. Fajnie, że to nie jest zejście pod strzechę, ale odejście od metropolii. To jest mądre. Fajnie byłoby jednak, żeby nikt nie odchodził od kasy z pustymi rękoma, aby ten ostatni bilet jeszcze zawsze był. Być może te 30-tysięczne stadiony dla polskiej reprezentacji byłby lepszym wyborem.

 

Cała rozmowa w załączonym materiale.

 

 

Żeby wziąć udział w Wygraj Euro wystarczy zarejestrować się TUTAJ.

Więcej szczegółów na temat gry przeczytasz TUTAJ.

 

Mistrzostwa Europy U-21 będą transmitowane na sportowych antenach Polsatu w dniach 16–30 czerwca.

Przemysław Iwańczyk, Polsat Sport
Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Przeczytaj koniecznie