Tomasz Lorek: Wspaniałe wspomnienia z Vojens Speedway Center. Rok 2003, a więc lata temu. Teraz to wydaje się jak zupełnie inna era w żużlu, ale ty byłeś członkiem znakomitej ekipy, która została drużynowym mistrzem świata.

 

Peter Ljung: To był fantastyczny czas. Później wróciliśmy tam i zdobyliśmy kolejny złoty medal ze mną na torze. Również posiadam srebro i brąz w kolekcji. Można powiedzieć, że wszystkie moje medale w większości pochodzą z Vojens.

 

Tony Rickardsson. Zawsze chcemy wracać wspomnieniami do jego chwalebnych dni, sześciokrotny mistrz świata. Co było w nim tak wyjątkowego? Był także świetnym kumplem, przyjacielem. W parku maszyn zawsze skory do udzielania rad. Także poza torem był kapitalną osobowością.

 

Absolutnie teraz nie da się tego porównać z tym co prezentował Tony na torze w tamtych czasach. Wiele rzeczy, które my obecnie używamy, on zapoczątkował dekadę temu. Uważam, że on zawsze był kilka lat do przodu od każdego. Był członkiem mądrym, do tego świetnie przygotowanym fizycznie. Miał w sobie wszystko. Był najbardziej kompletnym żużlowcem.

 

Mądry człowiek, który używał tzw. motorhome, czyli domu na kółkach. Używali go także Billy Hamill, Lee Richardson, ale Tony Rickardsson był pierwszym, który wniósł w speedway zupełnie inną jakość.

 

Prawie wszystko co widzimy teraz, zapoczątkował Tony. On zainicjował motorhome, więcej motocykli, prawie wszystko. To dobrze, że żużel miał kogoś takiego jak on, wielka szkoda, że już nie jeździ, ale dał tej dyscyplinie tak wiele, że wciąż możemy z tego czerpać.

 

Był także świetnym tancerzem, jednym z czołowych w programie telewizyjnym.

 

Jest dobry we wszystkim. Ma teraz świetną pracę, ponieważ jest bardzo mądry. Cokolwiek nie robi, jest w tym dobry. Gra w hokeja i świetnie się spisuje. To człowiek, który czegokolwiek nie robi, robi to dobrze.

 

Zastanawiam się dlaczego Peter Ljung nie poszedł w ślady Petera Forsberga, znanego hokeisty. Dlaczego hokej na lodzie nie wzbudził w tobie zainteresowania, żeby zacząć zawodową karierę?

 

Grałem również w hokeja, tak jak wielu Szwedów z początku. Później, kiedy staliśmy się starsi, speedway coraz bardziej nas absorbował. W przypadku hokeja musisz budować masę mięśniową, chodzić na siłownie, a w moim przypadku poszło to w drugą stronę. Nie byłem zbytnio utalentowany, bardziej grałem z przyjemności.

 

Kiedy byłem kilka razy w Szwecji widziałem Magnusa Normana, byłego tenisistę, który w 2000 roku przegrał finał Rolanda Garrosa z Gustavo Kuerten, a teraz jest trenerem Stanislava Wawrinki. On miał zwyczaj grać w bandy (odmiana hokeja na lodzie przyp. red). Możesz powiedzieć jaki to wspaniały sport w kontekście ćwiczeń fizycznych?

 

Zgadza się. To bardzo szybki sport, w którym decyzje musisz podejmować w ułamku sekundy, podobnie jak w przypadku momentu startowego w żużlu. Wydaję mi się, że to dało mu jakość w kontekście reakcji, świadomości, które przeniósł potem do tenisa. Nigdy nie wiesz, kiedy coś zaczniesz lub skończysz.

 

Jeśli miałbyś wybrać rodzaj nawierzchni kortu, aby zagrać sobie towarzysko w tenisa, to byłby to kort trawiasty, ziemny, a może twardy?

 

Nawet bym nie miał zamiaru spróbować, ponieważ nie jestem w tym dobry (śmiech).

 

Jesteś także bardzo rodzinnym człowiekiem. Byłeś na polskim weselu z „Szybkim”, bardzo znanym mechanikiem z Częstochowy,  z żoną Izą, której imię jest bardzo popularne w Polsce, ale nie w Szwecji. Masz również syna, natomiast twoja córka była bardzo urocza, kiedy poprosiła was o zdjęcie, obraz z waszego ślubu. To bardzo miłe.

 

To był fantastyczny czas. Bardzo podobało mi się polskie wesele, które mocno różniło się od szwedzkiego. To był wielki dzień. Wciąż mam dobry kontakt z „Szybkim” i Gosią. To było bardzo miłe, że mogliśmy razem być na weselu.

 

Można powiedzieć, że tańczysz prawie jak Tony Rickardsson?

 

Raczej nie, prawdopodobnie bardzo źle, ale przez całą noc tańczyłem najlepiej jak mogłem.

 

Człowiekowi tak rodzinnemu jak ty rodzina sprawia, że utrzymujesz kondycję fizyczną oraz umysł w odpowiedniej formie?

 

Odkąd założyłem rodzinę jest o wiele łatwiej, ponieważ mając słabsze zawody za sobą, wracając do domu, starasz się o tym zapomnieć, zacząć wszystko od nowa w dniu następnym np. poprzez bieganie, a potem znowu ruszasz do przodu. Kiedy wracam pamięcią do czasów, kiedy nie miałem nikogo w domu, wówczas mogłem rozpamiętywać dany mecz przez kilka dni. To cię może zdołować i nawet nie pomaga w następnym spotkaniu. Dla mnie rodzina to świetna sprawa, zawsze starasz robić wszystko jak najlepiej. Chcesz, aby każde zawody były tymi dobrymi, ale trafiają się też złe i wówczas musisz oczyścić głowę i zdać sobie sprawę dlaczego coś poszło nie tak, czy to twoja wina, a może sprzętu? Zresetować się, spędzić czas z dziećmi i zacząć na świeżo nowy dzień.

 

Dzieci to wszystko. Tak mawia Greg Hancock, który ma trzech synów i jest czterokrotnym mistrzem świata w wieku 46 lat. Czy to prawda, że będąc starszym, stajesz się lepszym zawodnikiem?

 

Jeżeli żużel nie jest jedyną rzeczą w twoim życiu i nie jest dla ciebie numerem jeden, bo w moim przypadku jest na drugim miejscu. Daje ci to pewnego rodzaju dystans, a to bardzo dobrze mieć coś takiego. Tak jak wcześniej powiedziałem, to powoduje, że nie jesteś tak bardzo zdołowany. Ciężko jest mieć za sobą kiepski występ w meczu, ale możesz o tym szybko zapomnieć i wrócić świeży. W przeszłości mogłem przez tydzień rozpamiętywać dane spotkanie, a teraz mam kogoś kto zawsze na mnie czeka. Dzieci nie zwracają uwagi, czy wygrywasz, czy przegrywasz.

 

Ostatnia rzecz o jaką chcę cię zapytać to czy jak Patryk Dudek jeździł dla Dackarny Malilla w szwedzkiej Elitserien, to kiedy zjawiał się w Szwecji, gotowałeś dla niego?

 

Jeszcze nie tego nie zrobiłem. Nazywamy go Zlatan Dudek, ponieważ jest tak dobry na motorze jak Zlatan Ibrahimovic na boisku. Jeszcze dla niego nie gotowałem, ale mam nadzieję, że zrobię to przed końcem sezonu.