Formuła 1: Kierowcy po raz drugi pojadą w Azerbejdżanie

Moto
Formuła 1: Kierowcy po raz drugi pojadą w Azerbejdżanie
fot. PAP

W niedzielę na ulicznym torze w Baku po raz drugi w historii odbędzie się wyścig Formuły 1. Rok temu walczono w Grand Prix Europy, wygrał Niemiec Nico Rosberg z Mercedesa, teraz kierowcy pojadą w Grand Prix Azerbejdżanu, 8. rundzie mistrzostw świata.

Choć Baku Street Circuit został zbudowany w 2012 roku, to później już dwa razy był modernizowany. Tor zaprojektował Niemiec Hermann Tilke, specjalizujący się w tego typu obiektach. To on m.in. stworzył tor w Soczi, na którym odbywa się Grand Prix Rosji.

 

Ostateczny profil został przedstawiony i zaakceptowany przez FIA w 2014 roku. Tor ma 6,006 km, kierowcy będą mieli do przejechania 51 okrążeń o łącznej długości 306,51 km. Jest na nim 12 lewych i 8 prawych zakrętów. Fragmentami trasa prowadzi przez historyczne centrum miasta.

 

Przygotowania do pierwszego wyścigu w 2016 roku trwały przez prawie dwa lata. Wszystkie prace nadzorował ówczesny dyrektor wyścigów F1 Charlie Whiting, który po ostatnich testach przyznał, że w Baku kierowcy będą osiągali bardzo wysokie prędkości.

 

"Obiekt jest podobny do Singapuru, ale będzie można na nim uzyskiwać wyższe prędkości" - powiedział Whiting.

 

Jego opinia o Baku szybko się potwierdziła. Zgodnie z przewidywaniami okazało się, że jest najszybszy w tegorocznym kalendarzu. W sobotę podczas walki o pole position Fin Valtteri Bottas, rok temu kierowca teamu Williams, ustanowił rekord prędkości Formuły 1, na prostej osiągnął 378 km/h.

 

Poprzedni rezultat - 369,6 km/h w 2004 roku na włoskim torze Monza uzyskał Brazylijczyk Antonio Pizzonia, wtedy także kierowca ekipy Williams.

 

Rok temu kierowcy ścigali się w Baku po raz pierwszy. Wcześniej jeżdżący przed nimi zawodnicy innych seriach wyścigowych potwierdzili opinię Whitinga, że tor jest szybki, a przez to dość trudny technicznie. Jego plusem jest konfiguracja. W Baku, przeciwnie niż np. w Monte Carlo, w kilku miejscach istnieje możliwość wyprzedzania.

 

Rok temu Rosberg, który wywalczył także pole position, prowadził od startu do mety. Po dobrym starcie nie dał sobie odebrać prowadzenia, tym bardziej, że ruszający obok Niemca Australijczyk Daniel Ricciardo z Red Bulla, nawet go nie atakował.

 

Późniejszy mistrz świata szybko uzyskał nad resztą stawki sporą przewagę, na 20. okrążeniu wyprzedzał Niemca Sebastiana Vettela z Ferrari o prawie 40 s. Uzyskał taką przewagę, że nawet gdy zjechał do boksu na zmianę opon, wracał do walki na tor na pierwszej pozycji.

 

"To był perfekcyjny weekend, zrealizowałem cały plan, jaki sobie założyłem" - przyznał Rosberg na mecie.

 

W tegorocznym sezonie po 7. rundach, liderem mistrzostw świata jest Vettel z dorobkiem 141 pkt. Na drugiej pozycji plasuje się Brytyjczyk Lewis Hamilton (Mercedes) - 129 pkt, a na trzeciej jego partner z zespołu Fin Valtteri Bottas - 93 pkt.

 

Nadal zerowy dorobek punktowy ma dwukrotny mistrz świata Hiszpan Fernando Alonso z McLarena. Jego bolid wyposażony w silnik Hondy od początku sezonu zawodzi. Hiszpan, który odszedł z Ferrari do McLarena po to, aby wywalczyć kolejny tytuł mistrzowski, nie kryje, że ma coraz bardziej dość współpracy z teamem, który nie daje mu do dyspozycji takiego bolidu, jakim dysponują rywale.

ask, PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze