Po finiszu z peletonu wyprzedził Alana Banaszka (CCC Sprandi Polkowice) i Holendra Johima Ariesena (Metec TKH). Taka sama jest kolejność w klasyfikacji generalnej. Stępniak wyprzedza o 2 s Banaszka oraz o 3 s kolegę z drużyny Jacka Morajkę.

Tradycją imprezy jest to, że towarzyszą jej znani olimpijczycy. Na starcie na ul. Piotrkowskiej w Łodzi byli obecni były skoczek wzwyż Artur Partyka, bramkarz piłkarskiej reprezentacji Jan Tomaszewski, kolarze Mieczysław Nowicki i Marek Leśniewski, siatkarz Edward Skorek i inni. Część z olimpijczyków przejedzie cały wyścig, który zakończy się w sobotę w Lublinie.

Na otwarcie kolarze pokonywali dystans niespełna 87 km z Łodzi do Zduńskiej Woli. Tempo było bardzo szybkie, a nieliczne akcje ofensywne peleton dusił w zarodku. Na ostatniej długiej prostej najszybszy był Stępniak.

- W Zduńskiej Woli były dwie długie rundy i można było się zorientować jak prowadzi trasa, jaki jest wiatr, a wiał lekko od przodu. Dobrze przygotowałem się do finiszu. Ruszyłem 100 metrów przed metą, korzystając z rozprowadzania ekipy CCC i czeskiej drużyny Author – powiedział Stępniak, który w przeszłości sam był zawodnikiem CCC.

Stępniak jest jednym z czołowych polskich sprinterów, ale w Wyścigu Solidarności zwyciężył dopiero po raz drugi.

- Dwa lata temu wygrałem etap w Kielcach. Wielokrotnie byłem drugi, trzeci, ale do zwycięstw nie miałem szczęścia – dodał.

Alan Banaszek przegrał ze Stępniakiem o długość roweru.

- Za wcześnie rozpocząłem finisz. Wyszedłem na prowadzenie 300 metrów przed metą i nie udało się utrzymać szybkości. Nie powiem, że jestem zły, ale pewien niedosyt odczuwam – powiedział bratanek prezesa PZKol Dariusza Banaszka.

Po południu odbędzie się drugi etap z Tomaszowa Mazowieckiego do Kielc (121 km).

Wyścig ma dobrą obsadę. Startuje 112 zawodników z 19 ekip. Silny skład zgłosiła drużyna CCC, na czele z Adrianem Kurkiem, który w minioną niedzielę w Gdyni został mistrzem Polski elity.