Kiedy inni piłkarze cieszą się wakacjami, on wolał poszukać nowych wyzwań. I chwała mu za to. Perisic spróbował więc sił na piasku, występując w turnieju siatkówki plażowej w Porec wraz ze swoim przyjacielem Niksą Dell'Orco. W trakcie dwóch dni Chorwaci rozegrali trzy mecze i chyba na tym kończą się pozytywne wiadomości, bo wyniki raczej ich nie satysfakcjonowały.

W pierwszym spotkaniu Perisic i Dell'Orco trafili na trudną parę z Brazylii - Alvaro De Moraisa Filho oraz Saymona Barbosę Santosa. Z "Canarinhos" nigdy nie gra się łatwo, a co dopiero debiutantom, stąd też pewne zwycięstwo rywali 2:0 nie dziwi. Chorwaci zgodnie zdobyli po 10 punktów w pierwszym i drugim secie.

Kolejne starcie - tym razem przeciwko amerykańskiemu duetowi Theodore Brunner/Casey Patterson - wyszło trochę lepiej, choć po raz kolejny seta nie udało się wygrać. Gracze z USA wygrali do 11 i 16. W ostatniej kolejce po drugiej stronie siatki ponownie stanęli Amerykanie: Taylor Crabb oraz Jake Gibb, którzy również przegrali dwa spotkania. I to właśnie oni cieszyli się ze zwycięstwa, wygrywając 2:0 w setach do 8 i 14.

Perisic czuje się jednak zwycięzcą. - To zawsze było moim marzeniem. Grałem w siatkówkę plażową od dziesiątego roku życia. Chcę podziękować każdemu, kto dał mi szansę gry z najlepszymi siatkarzami plażowymi na świecie. To było fantastyczne, mimo tego, że przegrałem - powiedział.

Perisic jest na co dzień piłkarzem Interu, lecz przez długi czas jest łączony z transferem do m.in. Manchesteru United.