Podopieczni Trenera Sebastiana Pawlika mają za sobą doskonałą passę czterdziestu sześciu zwycięstw, a przed sobą ogromną szansę, by wygrać po raz kolejny. W sobotę, w półfinale rozgrywkach w Brnie mistrzostw świata U21 zmierzą się z Brazylią, która w tym turnieju raz już przegrała, z Rosją 2:3.

Plusliga.pl: Przed sobotnim starciem półfinałowym mieliście wolny dzień. Był czas, żeby choć trochę odpocząć?

Bartosz Kwolek: Tak, można powiedzieć, że wreszcie mieliśmy odrobinę czasu na odpoczynek, bo muszę przyznać, że po tych sześciu rozegranych meczach byliśmy trochę wycieńczeni, fizycznie i psychicznie. Mały „resecik” przed tymi najważniejszymi spotkaniami na pewno wyjdzie nam wszystkim na dobre. W piątek mieliśmy tylko jeden, popołudniowy trening, ale taki bardzie rozciągający, relaksacyjny - żeby trochę wyczyścić głowy i zapomnieć o siatkówce, bo było jej trochę za dużo.

To zmęczenie psychiczne i turniejowe emocje sprawiły, że po wygranym meczu z Iranem wdaliście się z rywalami w przepychankę pod siatką? Nie było to chyba potrzebne…


To nie my prowokowaliśmy cały mecz, tylko oni. Po zakończeniu rywalizacji bardzo się ucieszyliśmy, może trochę prowokacyjnie, ale tak działają emocje. Jeśli ktoś grał w siatkówkę, to zrozumie, że są takie spotkania i tacy przeciwnicy, którzy wyzwalają troszeczkę większą adrenalinę. Cały czas nas podjudzali i na sam koniec nie wytrzymaliśmy.

Dlaczego właściwie nie lubicie się z Irańczykami?


Nie wiem kiedy to się zaczęło, ale po prostu mamy trochę inne zdanie w kilku kwestiach i nie możemy się dogadać. Jakoś tak nie przepadamy za sobą i tyle.

Za wami sześć meczów i do tej pory co mieliście zrobić, to zrobiliście. Jak pan podsumowałby tę część turnieju?


Zrobiliśmy to, co powinniśmy, chociaż nasza gra falowała i niektóre rzeczy można było zrobić lepiej. Jesteśmy zadowoleni z wyniku, ale w półfinale musimy poprawić to, co szwankowało wcześniej, bo już nie będzie tak, że przejdziemy obok i na pewno wygramy. Żeby awansować do wielkiego finału, wszystko trzeba wykonać perfekcyjnie.

Od co najmniej dwóch lat zespół, który tworzycie ma słabsze przyjęcie, ala nadrabia to świetną skutecznością w ataku. To wasz atut czy trochę słabość?


Może ma pani rację. Mnie, z boiska ciężko jest to ocenić, tę ocenę zostawiam kibicom i trenerom.

A co mówią trenerzy po meczach? Wytykają błędy czy skupiają się raczej na pozytywnych aspektach?


Nic nie mówią, po prostu po zakończeniu spotkania zapominamy o nim i skupiamy się na tym, co przed nami. Nie ma rozpamiętywania.

Przejdźmy zatem do tego, co przed wami - półfinału mistrzostw świata. W porównaniu z turniejem kadetów sprzed dwóch lat, zabraknie w nim Iranu i Argentyny. Zmienił się układ sił?


Przede wszystkim trzeba podkreślić, że do półfinału awansowały te drużyny, które na to zasługiwały. Iran zagrał słabo z Chinami i Kubą i tym zamknął sobie drogę do najlepszej czwórki. Kuba wywalczyła półfinał na boisku, pokonując rywali. Z kolei Argentyńczycy, tak mi się przynajmniej wydaje, zaczęli odstawać fizycznie w porównaniu z turniejem kadetów. Wtedy jeszcze niedostatki fizyczne dało się nadrobić techniką, a teraz weszliśmy już na taki etap grania, że czasami trzeba po prosty wyjść w górę i uderzyć troszeczkę mocniej. Oni tego nie potrafili i chyba dlatego przegrali z Brazylią w bezpośrednim pojedynku o awans do półfinału. Było widać, że Brazylijczycy zrobili duży postęp fizycznie i dominowali nad Argentyńczykami właśnie w czysto fizycznych aspektach.

Większość polskich juniorów ma za sobą sezon gry w PlusLidze, gdzie trzeba było wykazać się i techniką i siłą. To doświadczenie pomaga wam podczas turnieju w Brnie?

 

Każdy rozegrany mecz pomaga, każdy jest cennym doświadczeniem - tak w PlusLidze, jak i na arenie międzynarodowej i każda minuta spędzona na boisku przekłada się na to, jak prezentujemy się teraz.

W półfinale mistrzostw świata zmierzycie się z Brazylią. To chyba wygodniejszy przeciwnik niż Rosja?


Na tym poziomie rywalizacji nie ma już lepszych i gorszych rywali, trzeba wygrywać z każdym. Rosjanie grają lekko siermiężną siatkówkę, na wysokiej piłce, bardziej siłowo, a mniej technicznie. Brazylijczycy prezentują trochę więcej techniki, ale także przeważa u nich siła. Moim zdaniem nie ma zbyt dużej różnicy pomiędzy tymi zespołami i myślę, że dobrze się to skończy.

A co może zrobić różnicę w półfinałowym boju?


Zawsze w trakcie gry wychodzą jakieś tam słabości przeciwnika. Mam nadzieję, że tę słabość znajdziemy u Brazylijczyków i wygramy. I oby im nie udało się znaleźć żadnej słabości u nas.