Lorek: Wimbledon pachnący rocznicami

Tenis
Lorek: Wimbledon pachnący rocznicami
fot. PAP

W 1927 roku po raz pierwszy rozgłośnia BBC przeprowadziła relację z wielkoszlemowego Wimbledonu. Dziesięć lat później na kortach w Londynie zagościła czarno – biała telewizja. Osiemdziesiąt lat temu Polka Jadwiga Jędrzejowska zagrała w finale gry pojedynczej pań z Brytyjką Dorothy Round.

Tegoroczny Wimbledon przytula się do poduszki z rocznicami wyhaftowanymi złotą nitką... Coraz mniej dżentelmenów w meloniku stąpa po świecie, a łza kręci się w oku, gdy słucha się opowieści brzmiących niczym z zaświatów o tym jak dym z parowozu brudził bogatych miłośników tenisa oglądających mecze przy Worple Road… Gdyby nie bliskość lokomotywy, być może do dziś Wimbledon rozgrywany byłby przy Worple Road, a nie przy zbiegu Church i Somerset Road…

Czerń i biel

W 1967 roku po raz ostatni w wimbledońskim turnieju zagrali tylko amatorzy. 1 lipca 1967 roku po raz pierwszy dokonano przekazu z kortów Wimbledonu, który odstąpił od pierwowzoru: zamiast tradycyjnego czarno-białego pojawił się kolorowy niczym las deszczowy w australijskiej wiosce  Kuranda. Sir David Attenborough był odpowiedzialny za rewolucję. Cały świat przyglądał się zielonej wimbledońskiej  trawie. „Nikt wcześniej nie zwracał uwagi na butelki z napojami orzeźwiającymi stojącymi przy krześle sędziowskim. Producenci napojów płacili pieniądze fanom, żeby tak zręcznie obracali butelkami, aby w kolorowej telewizji było widać logo lemoniady.

 

Wówczas stałem po drugiej stronie barykady i dbałem o to, aby pracownicy BBC przywracali butelki do pierwotnego stanu, tak aby logo napoju nie było widoczne na ekranie…” – wspomina pionierskie, „kolorowe” transmisje sir David Attenborough. Sir David to nie tylko telewizyjny rewolucjonista, ale nade wszystko biolog, podróżnik, mistrz narracji, popularyzator wiedzy o przyrodzie, autor znakomitych programów telewizyjnych o skarbach natury i zwyczajach zwierząt.  


Gdy kolorowa telewizja stała się coraz bardziej powszechna w brytyjskich domach, przeobrażeniom ulegał sam tenis. Tegoroczny Wimbledon w wydaniu męskim będzie 198 turniejem rozgrywanym w Open Era, a więc erze profesjonalnego tenisa. Australijczyk Rod Laver, leworęczny fenomen z Rockhampton w stanie Queensland, który zdobył tyle samo tytułów wielkoszlemowych w singlu co Szwed Bjorn Borg (11), pamięta czasy kiedy grywał będąc zanurzonym w oceanie owadów. Opędzał się przed ćmami, drżał o wypłatę, bo w budzącym się do życia zawodowym tenisie nie brakowało hochsztaplerów i nieuczciwych promotorów, którzy znikali pod osłoną nocy z walizką pełną pieniędzy  zanim spoceni tenisiści rozegrali ostatniego gema…


Dziesięć lat po przełomowej decyzji sir Davida Attenborough o odejściu od konwencji czarno – białej telewizji, Brytyjczycy oszaleli ze szczęścia, gdyż Virginia Wade wygrała finał Wimbledonu…

Tolerancja dla kochających inaczej

Rywalką Wade, rozstawionej z numerem 3 była Holenderka Betty Stove, turniejowa siódemka. Betty była praworęczną tenisistką, kochała ponad życie grę w stylu serve & volley, a odpoczywała od gry włócząc się po zakamarkach rodzinnego, portowego Rotterdamu. Ówczesny premier Holandii – Joop den Uyl, zamówił sobie odbiornik telewizyjny do gmachu ministerstwa, aby móc oglądać finał: Wade – Stove. Finał rozgrywano w piątek, a w tym dniu obradowała niższa izba holenderskiego parlamentu, więc każdy „tulipan” zerkał na dwie tenisistki bezszelestnie przemieszczające się ponad źdźbłem trawy…


Dziś Stove ma 72 lata i wciąż nie może doczekać się godnej następczyni. Betty zdobyła aż 6 tytułów Wielkiego Szlema w deblu, dorzuciła 4 skalpy w mikście, awansowała również do półfinału singla US Open w 1977 roku. Awans do finału Wimbledonu przesunął ją na piąte miejsce w rankingu WTA. Żadna inna holenderska tenisistka nie była tak wysoko notowana. Betty Stove zagrała w 28 finałach Wielkiego Szlema…


Po zakończeniu kariery, Stove przez dekadę trenowała Czechosłowaczkę Hanę Mandlikovą. Były mąż Hany Mandlikovej nie jest fanem Stove, gdyż Betty obudziła w jego byłej żonie instynkt miłości lesbijskiej. Podczas tegorocznego Australian Open, Hana Mandlikova wręczała puchar Serenie Williams za zwycięstwo w Melbourne Park. Były mąż Hany Mandlikovej, majętny restaurator Jan Sedlak, cierpliwie czekał przed bramą tenisowego centrum, aby nasączyć przełyk klasyczną desitką (czeskim złotym z pianką).

 

Hana, łamiąc wszelkie konwenanse, po uporczywych negocjacjach z WTA i ITF, uprosiła urzędników i agentów, aby wyjść na piwo z byłym mężem. W oczach socjety byłoby nieeleganckie, aby osoba wręczająca trofeum mistrzyni singla Australian Open, zdeklarowana lesbijka, miała umówić się na piwo z byłym towarzyszem życia... Jakżeż by to wyglądało, gdyby mistrzyni Australian Open’80 i ’87, Roland Garros’81 i US Open’85 sączyła tasmańskiego browarka pt. Cascade z Janem Sedlakiem przy śpiewie mew...  


Zaiste intrygujące… Zarzuca się Margaret Court, że miewa staroświeckie poglądy na świat, a na poważny finał Wielkiego Szlema w Melbourne zaprasza się panią Mandlikovą, która nie ukrywa, że lubiła sprzątać przy siateczce… Po części działanie władz Tennis Australia było zamierzone. Margaret Court wygrała 24 finały Wielkiego Szlema w grze pojedynczej, a 64 ogółem (19 w deblu i 21 w mikście), ale cóż z tego, skoro nie jest tolerancyjna dla kochających inaczej i wyraża bezceremonialny sprzeciw wobec małżeństw osób tej samej płci. Tym samym sprzeciwia się australijskiej filozofii nakazującej szacunek dla rozmaitych upodobań natury erotycznej.

 

Póki co, paluszkiem szacownej Margaret nie pogrożono, ale delikatnie upomniano wielką mistrzynię, że nawet legenda tenisa nie ma prawa wyrażać dezaprobaty dla lesbijek i gejów. Zrozumiałe, że pogromczyni Billie Jean King w finale Wimbledonu’1970 wygłaszająca swoje przekonania jest donośnym głosem w świecie tenisowej socjety, ale nawet tenisistka o tak niebotycznej skali sławy, nie może naruszać kodeksu zachowań przyjętego w Down Under. A godzi się przypomnieć, że Margaret Court, urodzona w Albury w stanie Nowa Południowa Walia, jako jedyna tenisistka sięgnęła po kalendarzowego Wielkiego Szlema w singlu (w 1970 roku) i w mikście (w 1963 roku z Kenem Fletcherem).


Wracając na praskie podwórko… Ojciec Hany, Vilem Mandlik, zodiakalny Baranek, był lekkoatletą, znanym sprinterem, olimpijczykiem z Rzymu, specjalistą od biegu na 200 metrów. Vilem w najśmielszych snach nie przypuszczał, że jego córka, wyzwolona prażanka, zerwie małżeńskie kajdany, pomacha na pożegnanie Janowi Sedlakowi i rozpocznie życie pod jednym dachem z finalistką Wimbledonu z 1977 roku.
Związek Stove z Mandlikovą utwierdza w przekonaniu, że prawdziwe jest znane porzekadło: miłość dodaje skrzydeł. Hana Mandlikova pod wodzą Betty Stove wygrała 4 finały Wielkiego Szlema w singlu, a więc rozkwitające uczucie przysporzyło jej sukcesów na niwie zawodowej…


Gdy Betty Stove szykowała się do ćwierćfinału Wimbledonu’77 z Martiną Navratilovą, nie mogła trenować na kortach All England Club. Tak restrykcyjni byli wówczas Brytyjczycy... Betty musiała zatem poszperać i namówić leworęczną Ann Jones, aby odbyła z nią trening na kortach przy Palliser Road (Queen’s Club). Przyjaźń znaczyła wówczas więcej niż dziś... Inny świat. Ann Jones, mistrzyni Wimbledonu w singlu w 1969 roku, znakomicie przygotowała Stove do pojedynku z Navratilovą. Betty awansowała do półfinału, w którym pokonała Sue Barker (dziś Sue prowadzi studio BBC i wciela się w rolę mistrzyni ceremonii podczas finałów singla pań i panów). Dopiero Virginia Wade powstrzymała Betty Stove… Uczyniła to na oczach królowej Elżbiety II.    


Martina Navratilova, która oprócz gry w tenisa, pokochała panie i motocykle (posiada model Ducati w praskim domu) jest rekordzistką pod względem zwycięstw w grze pojedynczej na kortach Wimbledonu. Aż 9 razy wygrywała w finale Wimbledonu. Martina ma na koncie 121 zwycięstw na londyńskich kortach. Tegoroczna edycja singla pań będzie 124 w dziejach Wimbledonu, a 50 w erze profesjonalnego tenisa. 7 tytułów w singlu wywalczyła Steffi Graf, tyleż samo posiada Serena Williams. Navratilova wywalczyła 5 tytułów mistrzyni w deblu z Pam Shriver (USA) i w tym elemencie Serena ją prześcignęła, bo wraz z siostrą Venus zdobyła tytuł deblowej mistrzyni Wimbledonu aż 6 razy.

Roger po raz ósmy?

W tym roku mija dziesięć lat od czasu, gdy Urszula Radwańska zdobyła tytuł juniorskiej mistrzyni Wimbledonu. Wówczas krakowianka pokonała w finale singla Amerykankę Madison Brengle: 2-6, 6-3, 6-0. Urszula, miłośniczka jednoręcznego bekhendu dwukrotnego półfinalisty singla Wimbledonu (2007 i 2015) – Francuza Richarda Gasquet, przed dekadą grała jak natchniona przy SW 19. Urszula nie poprzestała na jednej koronie. Podczas juniorskiego Wimbledonu w 2007 roku krakowianka wygrała również finał debla grając w parze z Rosjanką Anastazją Pawliuczenkową… Boski wyczyn.


30 lat temu, w 1987 roku Pat Cash, niesforne dziecko australijskiego tenisa, dotarł do finału singla panów jako rozstawiony z numerem 11. W walce o prestiżowe wimbledońskie trofeum czekał na niego faworyt, Ivan Lendl, ówczesna turniejowa dwójka. Cash srogo rozprawił się z Lendlem: 7-6, 6-2, 7-5. Ivan Lendl, mistrz suchego żartu, wybitny strateg, który doprowadził Andy’ego Murraya do trzech tytułów Wielkiego Szlema (US Open’2012, Wimbledon 2013 i 2016), wygrał Australian Open, Roland Garros i US Open, ale nigdy nie triumfował przy SW19…


15 lat temu Roger Federer odpadł w pierwszej rundzie Wimbledonu przegrywając z Super Mario tudzież Baby Goranem – Chorwatem Mario Anciciem, który teraz będzie wspierał Serba Novaka Djokovicia, a w latach 2005-2006 czarował na trawiastym dywanie w holenderskim s’Hertogenbosch… Rok wcześniej, młodziutki 20-letni Federer wygrał z królem deblowych igraszek – Jonasem Bjorkmanem i mistrzem Wimbledonu’2000 – Petem Samprasem… W ćwierćfinale Wimbledonu’2001 Federera powstrzymał artysta z Oxfordu – Tim Henman.


Wirtuoz z Bazylei bardzo pragnie oderwać się od peletonu, z którym łączy go 7 tytułów mistrza Wimbledonu. W Open Era tylko Amerykanin Pete Sampras wygrał siedmiokrotnie finał Wimbledonu, ale w dziejach tenisa jest jeszcze jeden śmiałek, który może poszczycić się takowym osiągnięciem: William Renshaw (1881-1886, 1889). Jeśli Roger, który w Halle zdobył swój 92 tytuł w singlu, wygra tegoroczny Wimbledon, będzie najstarszym mistrzem, który założy koronę przy SW19 – jak dotąd jest nim legendarny Amerykanin Arthur Ashe, który miał 31 lat, 11 miesięcy i 25 dni, gdy w 1975 roku pokonał swojego rodaka Jimmy’ego Connorsa.


Najstarszym uczestnikiem gry pojedynczej panów jest były wicelider rankingu ATP, który w tym sezonie w Stuttgarcie pokonał na trawiastym korcie Rogera Federera – Tommy Mario Haas (39 lat i 104 dni). Najmłodszy mistrz Wimbledonu z 1985 roku – Boris Becker (17 lat i 7 miesięcy) może spać spokojnie. Najmłodszy tenisista, który jest w drabince turnieju głównego – Kanadyjczyk Denis Shapovalov – ma 18 lat i 92 dni. Rywal Jerzego Janowicza w pierwszej rundzie Wimbledonu to piekielnie wymagający gracz na trawie. Nie tylko dlatego, że przed rokiem w finale juniorskiego Wimbledonu pokonał Australijczyka Alexa de Minaur, ale z racji cennego zwycięstwa na kortach Queen’s Clubu z Kylem Edmundem w 2017 roku. Denis wygrywa punkty nawet na leżąco. Minięcia smakują wówczas wybornie… Wyrównany bój podczas Aegon Championships z Tomasem Berdychem, finalistą Wimbledonu z 2010 roku, był dowodem na to, że Shapovalov łatwo nie składa broni. Łodzianina czeka trudne zadanie w bitwie o drugą rundę Wimbledonu.


Któż zgarnie czek na 2 200 000 funtów za zwycięstwo w turnieju? Jeśli triumfatorem będzie Węgier Marton Fucsovics, mistrz juniorskiego Wimbledonu’2010, wówczas kupi sobie lożę na torze Hungaroring, bo lubi dźwięk bolidu F1. Andy Murray nie pogardziłby trzecim tytułem mistrza Wimbledonu, ale jest ostrożny w ocenie szans. Z pewnością Andy nie chciałby dołączyć do Lleytona Hewitta i Manolo Santany. Tylko dwa razy w historii Wimbledonu, obrońca tytułu odpadał w pierwszej rundzie: Manolo Santana w 1967 roku przegrał z Charlie Pasarellem, a Lleyton „Rusty” Hewitt uległ Ivo Karloviciowi w 2003 roku… Kazach Alexander Bublik, 134 gracz globu, pewnikiem oszalałby z radości, gdyby wyeliminował Murraya w I rundzie… Bublik skorzystał na nieszczęściu Urugwajczyka Pablo Gabriela Cuevasa, który wycofał się z Wimbledonu na skutek kontuzji kolana, dzięki czemu Alexander dostał się do turnieju głównego jako szczęśliwy przegrany…


A Amerykanka Chris Evert, trzykrotna mistrzyni Wimbledonu w singlu (1974, 1976, 1981), zastanawia się czy dziewczyna z Łotwy – Jelena Ostapenko, która posłała 299 uderzeń kończących podczas Roland Garros będzie stosować się do reguły „see a ball, hit a winner (widzisz piłkę, kończ wymianę posyłając winnera). 20-latka z Rygi była już mistrzynią juniorskiego Wimbledonu w 2014 roku, więc chciałaby poczuć się wytwornie niczym Martina Hingis, która 20 lat temu wygrała przy SW 19 i została najmłodszą mistrzynią Wimbledonu mając 16 lat i 280 dni…

Tomasz Lorek, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze