Łodzianie na ligowy tor wrócą po trzech tygodniach przerwy i - jak zaznaczył w rozmowie z PAP szef Orła - od niedzielnego spotkania rozpoczną decydującą walkę o znalezienie się w czołowej "czwórce" na koniec sezonu zasadniczego. Obecnie ubiegłoroczni finaliści rozgrywek z 13 pkt i bilansem pięciu zwycięstw, remisem oraz trzech porażek zajmują czwartą pozycję w tabeli zaplecza ekstraligi.

 

"Mogło być trochę lepiej, bo uważam, że powinniśmy mieć jedno zwycięstwo więcej. W meczu z liderującą Unią Tarnów na ich torze prowadziliśmy dziewięcioma punktami i byliśmy blisko sprawienia sensacji. Szkoda, że się nie udało, bo już teraz bylibyśmy jedną nogą w play off" – ocenił pierwszą część sezonu Skrzydlewski.

 

Podkreślił, że trener Janusz Ślączka wyczerpał już limit porażek. "Teraz jeśli chcemy jechać w +czwórce+ musimy już tylko wygrywać. W górnej części tabeli zrobiło się bowiem bardzo ciasno - szanse na awans ma pięć drużyn, nie licząc Unii, która jest już raczej poza zasięgiem" – wyjaśnił.

 

Zdaniem Skrzydlewskiego dla jego zespołu bardzo ważnym spotkaniem w kontekście rywalizacji o play off będzie konfrontacja przed własną publicznością z ekipą z Łotwy. Z Lokomotivem łodzianie rywalizowali w finale 1. ligi przed rokiem, przegrywając w dwumeczu dwoma punktami, a w obecnych rozgrywkach ulegli mu na wyjeździe 39:51.

 

"To dla nas bardzo niewygodny rywal, ale myślę, że na własnym torze jesteśmy w stanie odrobić straty z pierwszego meczu i wygrać z bonusem. Myślę, że największy wpływ na to będzie miała forma Edwarda Mazura, Aleksandra Łoktajewa i naszego lidera Hansa Andersena, który jednak wraca po groźnym upadku w lidze angielskiej. Wygrana z bonusem sprawi, że wyprzedzimy w tabeli Lokomotiv i awans do play off stanie się bardzo realny" - przyznał prezes Orła.

 

Niedzielny mecz rozpocznie się o godz. 18. W piątek podopieczni trenera Ślączki mają zaplanowany punktowany trening z drugoligową Ostrovią Ostrów Wlkp.

 

Prezes Skrzydlewski kolejny raz zaapelował do magistratu, by w budowanym obecnie w Łodzi obiekcie żużlowym wprowadzić zmiany związane z zadaszeniem toru. Obecny projekt zakłada bowiem dach jedynie nad trybunami, co uniemożliwi rozgrywanie zawodów rangi krajowej i międzynarodowej w czasie opadów deszczu.

 

"Dzięki rozbudowie dachu mamy szansę stać się stolicą +czarnego sportu+ w Polsce" – podkreślił.

 

Przedstawiciele władz miasta poinformowali jednak, że opinie prawne wykluczają realizację tego pomysłu na tym etapie inwestycji. Jak wyjaśnił wiceprezydent Łodzi Tomasz Trela taka zmiana byłaby niezgodna ze specyfikacją istotnych warunków zamówienia i umową, jaką miasto - jako inwestor - podpisało z wykonawcą tego obiektu. Dodał, że jedyną drogą do budowy stadionu z dłuższym o 20 m dachem mogłoby być zatrzymanie trwającej inwestycji i ogłoszenie nowego przetargu, z nową specyfikacją istotnych warunków zamówienia oraz nowym zastępczym projektem budowlanym. Na takie rozwiązanie magistrat nie może się jednak zgodzić.

 

"Zleciliśmy renomowanej kancelarii przygotowanie opinii prawnej, czy miasto może zgodnie z prawem zlecić budowę dłuższego dachu temu samemu wykonawcy bez rozpisywania ponownego przetargu. Jeśli będzie to możliwe, zorganizujemy zbiórkę pieniędzy wśród kibiców na koncepcję projektowo-budowlaną zadaszenia toru" – odpowiedział Skrzydlewski.